Jak żyć po Dawandzie?

0

 Zamknięcie jednej z najpopularniejszej w Polsce strony do (między innymi) sprzedaży rękodzieła zdziwiło wiele osób. Zszokowało jeszcze większą ilość. A co najważniejsze sprawiło, że mój mail przekroczył magiczną ilość tysiąca nieprzeczytanych wiadomości.

 

Dziś odpowiemy sobie na pytanie, które najczęściej mi zadawaliście.

JAK ŻYĆ, KIEDY PADŁA DAWANDA?

Tak naprawdę osoby, które potrafią czytać ze zrozumieniem lub miały trochę więcej czasu na przeanalizowanie oficjalnego tekstu, wiedzą co się stało. Lub się domyślają. Dzisiaj nie skupimy się nad tym, co Dawanda sama w sobie mogła zrobić inaczej, aby przetrwać, lecz, co mogli zrobić twórcy, aby na wieść o zamknięciu strony mogli co najwyżej uronić łezkę sentymentu, wzruszyć ramionami i zebrać zabawki, aby pobawić się w innej piaskownicy.

Zwłaszcza że Dawanda nie zostawiła ich samym sobie.

 

Po pierwsze: nie panikuj i nie atakuj.

W przypadku podobnych zdarzeń, których wbrew pozorom nie jest mało, bardzo często za falą łez toczy się powoli fala hejtu. Człowiek jest zwierzęciem, jak każde inne, ale wykorzystajmy naszą przewagę w ewolucji i w wypadku zagrożenia nie rzucajmy się z pazurami na Dawandę. A obrywało się dosłownie każdemu.

Kiedy kilka miesięcy temu, tysiące blogerów dowiedziało się, że ich blogi na onecie przestaną istnieć, sytuacja była podobna. Groźby, prośby i obwinianie każdego, kto się nawinął. Tutaj Dawanda zostawiła furtkę na bezpieczne przeniesienie się na Etsy. Ze wszystkimi: ocenami, opiniami i co tam jeszcze znajdziecie na swoich butikach. To bardzo uprzejme z ich strony. Pokazało, że poważnie traktują biznes i chociaż żegnają się z firmą, to nie żegnają się z branżą. Więc ataki i próby wzbudzenia sensacji (“bo bez nich nie mam gdzie sprzedawać i umrę z głodu!”) sprawią, że na dłuższą metę to ty będziesz poszkodowana.

Po drugie: idź na swoje.

Jeżeli legalnie sprzedajesz rękodzieło (a zakładam, że jako wystawca Dawandy tak właśnie postępowałaś) to mam nadzieję, że jakakolwiek platforma, która nie jest twoja, była tylko wsparciem sprzedaży, a cała impreza działa się na Twoim podwórku.
Oczywiście nie będziemy udawać, że baza klientów, jaką gromadzą największe galerie internetowe to coś, czym można pogardzić. Jednak jako sprzedawca detaliczny, w dobie rozwoju mediów społecznościowych i największych trendów marketingowych, powinnaś postawić na przyciągnięcie klientów do siebie. Wtedy, kiedy padnie Dawanda czy inna strona, ty tylko informujesz klientów, że Twój sklep jest wciąż otwarty.

Jeszcze 5 lat temu postawienie swojej strony mogło sprawiać problem nam, rękodzielnikom. Obecnie można to zrobić przy pomocy samouczka, kursów, wsparcia z grup czy za niewielką opłatą. I u siebie nie ma prowizji ;)
Dawanda, Pakamera, Etsy — to wszystko są lub były supermiejsca na start. Na rozwój, sprawdzenie, czy produkt się podoba, czy Ciebie to w ogóle kręci. Jedak, kiedy nie boisz się ciężkiej i mądrej pracy, a sukces masz zapisany w gwiazdach, to nigdzie nie rozwiniesz się tak, jak u siebie. Wtedy żadna zmiana regulaminu, dyspozycje odnośnie do pakowania zamówień czy podniesienie marży nie jest Ci straszne

Po trzecie: skup się na marketingu.

NAwet najlepszy produkt sam się nie sprzeda. Nie obecnie, kiedy na miejsce każdej z nas jest kilkanaście osób z podobnymi umiejętnościami i prawie takim samym stylem. Jeżeli patrzymy na skalę międzynarodową, to nawet kilkaset. Jeżeli twój marketing ograniczał się do tego, że wstawiałaś produkt do sprzedaży i… liczyłaś, że ktoś na niego natrafi, to mam złą wiadomość: sprzedaż (również rękodzieła) to nie bajka o kopciuszku, który przyjedzie po Twoją suknię w karocy wypchanej milionem monet.

Wiem, że dla twórców słowo „marketing” kojarzy się z wielkimi budżetami i reklamami w gazecie. Od bardzo dawna, dobrze prowadzone social media (jak chociażby Facebook czy Instagram) może nakręcić Ci sprzedaż na miesiące. Nie lekceważ darmowych form promocji, kiedy możesz z nich korzystać bez wychodzenia z domu. Komunikujesz się po angielsku i wysyłasz do innych krajów? Przywitaj się z Pinterestem i podstawami fotografii produktowej, aby znaleźć nowych klientów.

Po czwarte: wyrzuć “ale” ze słownika.

  • Ale na Dawandzie miało się jedno konto i można było kupować u wielu osób.
  • Ale tam było łatwiej i jakoś się kręciło.
  • Ale prowizja nie była taka duża i z reszty dało się przeżyć.
  • Ale to dla mnie tylko dodatek do wypłaty.
  • Ale
  • Ale
  • Ale

Kiedy rozmawiałam z dziewczynami z branży o zamknięciu Dawandy, to często słyszałam takie coś. Oczywiście możesz sprzedawać i na Allegro, jednak wciąż będziesz przyzwyczajać ludzi, że kupują od Allegro, a nie od Szydełkowanego Świata (Wpisz swoje imię). Zamiast szukać tego, co możesz wpisać po “ale”, szukaj tego, gdzie jeszcze możesz się pokazać ze swoimi produktami. Na blogu znajdziesz wiele artykułów, które Ci w tym pomogą.

Wczoraj napisałam na Facebooku, że zamknięcie strony Dawandy to na dłuższą metę dobre rozwiązanie dla rękodzielnika. Uważam tak, dlatego, że pomoże to przede wszystkim przejrzeć twórcom na oczy. Sprzedając przez pośredników, nigdy nie będziesz mieć pełni władzy i decyzyjności w tym procesie. Będzie Ci ciężej znaleźć fanów i klientów, którzy zostaną z Tobą niezależnie od tego, gdzie rzuci Cię los. Uważam, że to, o czym nasz świat dyskutuje od kilku dni, pomoże odsiać osoby, które chcą zarabiać na swojej pasji, a nie tylko dorobić.

Galerie internetowe zamykały się wcześniej i będą zamykać później. Każdy, kto tylko sobie dorzuca grosze do wypłaty, założy butik u kogoś innego. Osoby, które traktują swój biznes poważnie, wezmą się w garść i zaczną grać jak poważni gracze. A przynajmniej tego im życzę :)

A jeżeli jakimś cudem ekipa Dawandy zabłądzi do mojego kurnika to mam do niej kilka słów: byłam waszą wielką fanką. Uwielbiałam wasz styl komunikacji i kibicowałam Wam zarówno rękodzielniczo, jak i zawodowo. Pewnie nie jeden raz spotkamy się przy różnych okazjach. Trzymajcie się! Wpadliście na nasz rynek i zrobiliście swoje porządki, na zawsze zmieniając postrzeganie galerii internetowych. Nie zawsze było kolorowo, ale szczerze? Nigdy wszystkim nie dogodzisz, zwłaszcza kiedy odniesiesz sukces. Buziaki!

 

Agata Garbowska – twórczyni bloga Qrkoko.pl i kanału YouTube QrkokoTV

Od wielu lat Rękodzielnik z zamiłowaniem do szydełkowania i koralikowania. Qrkoko.pl - Kurs SzydełkowaniaKurs, który stworzyła pomoże ludziom nauczyć się podstaw szydełkowania, formowania dzianiny i innych zagadnień związanych z dzierganiem. Jej tutoriale zostały okrzyknięte najlepiej wyjaśnionymi lekcjami w polskim Internecie, gdzie wiedza przekazywana jest w przystępny i zabawny sposób.

 

 

Pacnij lajka jak tekst się podobał!

 
Polub mnie to nie przegapisz nowych postów

 

.