Gdyby nie postęp i nasza ciekawość to wciąż bylibyśmy w rękodzielniej erze kamienia łupanego. Panie w pasmanteriach nie miałyby nam wydać reszty i były by nam winne „mamucika”, a my dziergalibyśmy w jaskiniach dopóki starczyłoby nam światła z ogniska.

Eksperymentowanie z nowymi rzeczami zawsze jest dobre, bo nas rozwija. A jednak nadal wielu Rękodzielników ze strachu przed popełnieniem błędów  popada w twórczą stagnację. Jeżeli jesteś Twórcą, który boi się próbować nowych technik, narzędzi, materiałów czy rozwiązań, tylko dlatego, bo „może coś mu wtedy nie wyjść” to wiedz, że taka droga to ślepy zaułek. Zamiast tkwić w bezpiecznej ciemności, którą znasz lepiej spróbuj dążyć do tego, by wszystko stało się dla Ciebie jasne. Jeżeli w czasach elektryczności Twoim światełkiem w tunelu rozwoju są tylko zapałki to prędzej czy później się wypalą, a Ty razem z nimi.

STRACH PRZED NOWYM

Jesteśmy tylko ludźmi, więc popełniamy błędy. Dlatego tym bardziej nie powinniśmy się ich bać, skoro są nam tak bliskie. Strach stoi na przeszkodzie do poznawania nowych rzeczy i jest naszą blokadą do twórczego myślenia. A wbrew pozorom błędy są w Rękodziele bardzo pożądane.

Handmade jest taką dziedziną, gdzie raz popełniony błąd zazwyczaj można naprawić. Coś można spruć, coś rozwiązać, coś zaszyć. Często też z takich błędów powstają rzeczy niewyobrażalnie dobre. A nawet kiedy taki błąd jest nieodwracalny i zmarnowanych materiałów nie da się już odzyskać to i tak w zamian dostajemy coś zupełnie nowego i nieporównywalnie lepszego – doświadczenie.

Często pytacie mnie jak powstają moje tutoriale. No więc najpierw uczę się jakiejś techniki, potem doskonale ją przez kilka miesięcy, a w międzyczasie popełniam całą masę błędów. Potem je analizuje, uczę się je korygować, wynajduję do nich materiały uzupełniające lub wymyślam je sama. A dopiero potem zasiadam do nagrywania.

JAK UCZYĆ SIĘ RĘKODZIEŁA?

Na własnych błędach. To najprostsza i najskuteczniejsza metoda. Obecny świat przyzwyczaił nas do szybkiego życia, szybkiego sukcesu i szybkiego osiągania celu. To przełożyło się również na nasz świat Rękodzielniczy. Kiedy ciekawi nas nowa technika to chcemy jak najszybciej zobaczyć efekty swojej nauki. Zamiast cierpliwie szlifować warsztat wolimy naprędce zrobić nową pracę, którą pochwalimy się w Internecie. Kiedy nie wyjdzie nam coś po raz pierwszy z tutorialu to obwiniamy jego autora. Oduczyliśmy się szkolenia. Nie dajemy sobie czasu na eksplorowanie i zdobywanie doświadczenia. Wszystko musi być idealne, perfekcyjne i na wczoraj. Staliśmy się dla siebie zbyt surowi. Nikt od nas nie wymaga, by pierwsza praca wykonana w nowej technice była od razu idealna. Nic nie stoi na przeszkodzie, by pochwalić się efektami swojej pracy dopiero kiedy naprawdę będziemy z niej zadowoleni. Nawet jeżeli wcześniej musielibyśmy zmarnować tonę materiałów.

Jeżeli wpędzicie się w poczucie strachu przed próbowaniem nowych rzeczy to w końcu wypalicie się twórczo. Nie można w kółko wałkować tych samych  wzorów czy prac, bo nadejdzie taki moment kiedy stracicie radość z ich wykonywania i każda kolejna rzecz przestanie być ekscytującym przeżyciem, a stanie się monotonną czynnością.

O CO CHODZI W RĘKODZIELE?

Wbrew pozorom wcale nie o prace, które stworzyliśmy. One są tylko efektem ubocznym. W rękodziele tak naprawdę chodzi o coś więcej – o dobre samopoczucie, spełnienie się, spokój, relaks i samozadowolenie. Nie osiągniemy tego kiedy przy Tworzeniu zaczniemy odczuwać strach przed nowymi rzeczami lub znudzenie tym co już dobrze znamy. Warto czasami opuścić swoją strefę komfortu i spróbować nowej techniki, wzoru czy materiału bez obawy, że coś nam nie wyjdzie za pierwszym razem. To naprawdę nas rozwinie i da dużo radości, jeżeli zdejmiemy z siebie presję bycia bezbłędnymi i idealnymi Twórcami. Już sam fakt stworzenia czegoś własnymi rękoma jest piękny, niezależnie od tego czy taki sam będzie końcowy efekt. Żeby nie zabić w sobie miłości do Rękodzieła warto dać sobie trochę luzu, spróbować czegoś nowego i bez obaw pozwolić sobie na błąd.

.