Czy przyznawać się partnerowi do zmiany płci?

37

Qrkoko.pl - Czy przyznawać się partnerowi do zmiany płci?

Każdy ma swoje tajemnice. Zakamarki świadomości, do których nikogo nie dopuszcza.

Może to być poważna choroba, z którą się zmaga lub wstydliwe zdarzenie z przeszłości. Takie przypadki powodują w nas chwile zastanowienia „powiedzieć czy zapomnieć?”. O ile sprawa dotyczy dużej ilości partnerów zapisanej na kilometrach zwojów taka chwila może trwać tyle co pełny obrót wskazówki sekundnika. Jednak jeśli chodzi o decyzję czy powiedzieć przyszłemu partnerowi o tym, że kiedyś zmieniliśmy płeć, te chwile potrafią rozciągnąć się niczym zegary Salvadora Dali na długie lata.

MOJA TAJEMNICA – MOJA PSYCHIKA

Chociaż temat nie dotyczy mnie bezpośrednio to chciałabym go poruszyć i dowiedzieć się co sądzicie o takich sytuacjach. Może dzięki tym spostrzeżeniom ktoś kto zmienił płeć i zmaga się z tym sekretem wyciągnie inne niż dotychczas wnioski. Może w jakimś stopniu pomoże mu to w podjęciu decyzji, czy powiedzieć partnerowi:

„hej, a tak w ogóle to kiedyś mój rozporek miał inną zawartość”

Osoby zmieniające płeć podejmują taką decyzję dla własnego komfortu. Nie czuły się dobrze w obecnym ciele, więc zmieniają swoje narządy. W przypadku singli sprawa jest ułatwiona, bo czują się dobrze z samym sobą i nie mają powodu mówić nikomu, że kiedyś było inaczej. Sprawa komplikuje się kiedy takie osoby chcą się z kimś związać. W tym miejscu kończy się egoizm, a zaczyna odpowiedzialność. Do naszego samopoczucia dołącza troska o uczucia drugiej osoby. Należy sobie wtedy odpowiedzieć na pytanie „kogo stawiamy na piedestale?”. Czy ważniejsze jest dla nas tylko własne szczęście? Dopuszczając do siebie drugą osobę decydujemy się o nią dbać. Tylko czy w sytuacji zmiany płci nasze uczucia powinny stać na równi z uczuciami partnera? Zadecydować za niego i nie zdradzać swojej tajemnicy czy jednak wyjawić sekret, który naruszy jego strefę komfortu?

MOJA TAJEMNICA –  NASZA PSYCHIKA

Opcja zmiany płci jest mocną ingerencją w to kim jesteś i ma pomóc Ci pokochać siebie jako ludzką istotę. Jeżeli samoakceptację masz już za sobą kolejnym etapem jest akceptacja innych. I nie chodzi tu o społeczeństwo, a o kogoś znacznie Ci bliższego – Twojego życiowego partnera. Od Waszych pierwszych dni znajomości będziesz się zastanawiać czy mu „o tym” powiedzieć. Najwięcej argumentów, które pojawią się w Twojej głowie będą podpowiadać Ci:

  • nie mów, to wyłącznie Twoja sprawa
  • nie mów, nie wiesz czy ten związek wypali
  • nie mów, to niczego nie zmienia

Niestety większość takich argumentów nie jest słuszna, bo wstępując do związku to przestaje być tylko Twoją sprawą i może zmienić bardzo dużo. Im dłużej będzie trwał Wasz związek tym ciężej będzie Ci ewentualnie wyjawić tajemnicę. Decydując już na samym początku, że zachowasz informację o zmianie płci dla siebie, rozporządzasz się nie tylko własną psychiką, ale również swojego partnera. Siebie skazujesz na ciągłe życie w kłamstwie i niepewności, a w imieniu drugiej połówki postanawiasz „lepiej jeśli nie będzie wiedzieć”. Tylko w takim przypadku nikomu nie jest lepiej, bo nie wiesz jaki stosunek do tego miałby Twój partner. Koniec końców w rzeczywistości nie znasz go w 100% i tak naprawdę nie wiesz z kim żyjesz.

Podobny dylemat mają osoby, które zdradziły i zastanawiają się czy powinny o tym powiedzieć. Ich wątpliwości są takie same: być szczerym i zaryzykować utratę związku czy zachować tajemnicę i udawać, że nic się nie stało? Jednak w przypadku zdrady zawsze jedna ze stron wyrządza krzywdę drugiej osobie. Przy zmianie płci nikt nikomu nie zaszkodził. W przypadku zdrady teoretycznie jest łatwiej. Do momentu przyznania się lub przyłapania – nic się nie wydarzyło. Życie może toczyć się dalej, a my z uśmiechem na twarzy możemy liczyć na to, że sprawa nigdy nie wypłynie. Jedyną przeszkodą jest zmaganie się przez całe życie z własnym kłamstwem. W przypadku zmiany płci ryzyko ujawnienia prawdy jest dużo wyższe. Tak samo jak ryzyko rozmnożenia się kłamstw. Jeżeli wiążemy z partnerem poważne plany, a zatajamy przed nim  informację o zmianie płci to problem nastąpi chociażby podczas planowania dzieci. Dojdą wtedy kolejne kłamstwa np. jestem bezpłodna. Wątpliwości z czasem nie zmaleją, z każdym dniem tajemnica będzie coraz cięższa do utrzymania, a jej ujawnienie sprawi coraz więcej bólu i rozgoryczenia.

– Czy prawda nie zniszczy drugie osoby?
– Kiedy moment będzie odpowiedni?
– Czy nie usłyszę „wolałem nie wiedzieć”?

Z dnia na dzień tego typu pytania będą nas zżerać. Nie mówiąc partnerowi o swojej tajemnicy okłamujemy nie tylko jego, ale też samych siebie. Nie wiemy czy odpowiada mu życie z osobą, która zmieniła płeć i nie dajemy mu nawet szansy się o tym przekonać.

POWIEDZ PRAWDĘ

Mówiąc prawdę zmuszasz się do powrotu do przeszłości, o której chcesz zapomnieć i narażasz się na utratę związku. Jednak nie wiesz czy ten związek by przetrwał skoro opierasz go na niepewności zamiast na szczerości. Jeżeli wyrzucisz z siebie swój sekret w końcu będziesz wiedzieć na czym stoisz. Niezależnie od tego czy partner Cię zaakceptuje czy zostawi przynajmniej masz pewność. Kiedy nic nie powiesz zaczynać snuć domysły, gubisz się w sferze domniemań i zamiast cieszyć się z nowego życia powoli przez nie wariujesz.

KIEDY POWIEDZIEĆ?

Na pierwszej randce, po roku związku, po srebrnych godach czy na łożu śmierci? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo nigdy w pełni nie poznamy drugiego człowieka. Przykładny mąż i ojciec może okazać się psycholem, który trzymał córkę w piwnicy, a pierwotny romantyzm naszego wybranka może wyparować z kolejnym piwem przez telewizorem. Nigdy nie możemy być do końca pewni reakcji drugiego człowieka przy odkrywaniu naszych sekretów. Mówiąc mu o czymś tak intymnym jak zmiana płci nie wiemy jak zareaguje. Może być agresywny lub obrzydzony, może zmieszać nas z błotem lub wstać i wyjść bez słowa. Może też wzruszyć ramionami i powiedzieć „ok, Ty miałaś penisa, a ja obgryzam paznokcie u stóp”. Ale jednego możemy być pewni – z każdym kolejnym dniem będzie coraz później na prawdę. Trzeba mieć mocną psychikę, by utrzymać taki sekret. Rozważasz każde słowo, pilnujesz wielu osób naraz, które potencjalnie mogłyby się wygadać. Stajesz się przewrażliwiony na punkcie swojej tajemnicy. Snujesz wizję jak mogłaby się rozwinac sytuacja jeżeli opuścisz kurtynę milczenia. Oszczędź sobie tego i powiedz prawdę od razu kiedy zadecydujesz, że to związek na całe życie.

BRAK TAJEMNIC DLA DOBRA WASZEJ PSYCHIKI

Każdy ma swoje tajemnice. Te mniejsze jak używanie Comic Sans i te większe jak zdrada czy zmiana płci. Zawsze są dla nas wbitym w podświadomość cierniem, który uwiera. Wyjawienie prawdy o zmianie płci nie jest łatwym zadaniem, ale przez to nie możemy iść na łatwiznę obierając kierunek „lepiej żeby nie wiedział, bo będzie mu lżej”. Nie chodzi tu tylko o teraźniejszość i obecny komfort, ale o wspólną przyszłość. Przyszłość, która przykryta sekretem może posypać się na wielu etapach jak planowanie dziecka czy znajomi, którzy znają naszą tajemnicę. W gruncie rzeczy zachowanie jej, które miało uratować nasz związek w rzeczywistości ściąga na niego dużo większe ryzyko rozpadu niż ujawniona prawda.

Zmiana płci miała pozwolić na wybranie jednego, nowego życia. Ukrywając przed partnerem prawdę skazujemy się na powrót do przeszłości i podwójne życie. Życie, które będzie przebiegać pod presją – czy ktoś lub coś mnie nie ubiegnie z jej wyjawieniem.

Do trudnych spraw nie ma łatwych rozwiązań i prostej ścieżki. Im dłużej zwlekasz tym bardziej się plącze. Nikt nie wskaże Ci momentu „powiedz to teraz”, bo ten moment wyznaczyć możesz tylko Ty. I warto to zrobić, bo wspólna przyszłość to zbyt poważna sprawa, by kierować się egoizmem i własnym samopoczuciem. Każdy ma prawo do szczęścia i związku z drugą osobą, dopóki nie jest to związek za wszelką cenę. Dlatego powiedz partnerowi prawdę i pozwól mu samemu zdecydować czy chce w takim związku być.

Polub post →

 

  • Petrzykowsky.

    Choć sam nie jestem w takiej sytuacji (a przynajmniej mam taką nadzieję) to jednak wolałbym żeby partnerzy byli ze sobą szczerzy i nawet jeżeli dla drugiej strony jest to ciężki i delikatny temat to powinien powiedzieć, że zmienił płeć. Nie jest to do końca czysto osobista kwestia jak np. miałam operację plastyczną, nie musisz o tym wiedzieć, bo jednak dużo więcej rzecyz się z tym wiąże tak jak np. piszesz o posiadaniu dzieci. Szczerość powinna być w kazdym związku, niezależnie od płci czy jej zmiany

  • Pobruszka

    Rozumiem, że zmiana płci to jest osobisty temat i bardzo ciężka decyzja ale jednak nie można postępować tak egoistycznie, bo to zwykłe świństwo. Osobiście chciałabym wiedzieć o swoim partnerze tak wazną rzecz jak zmiana płci, bo to nie jest dobra rzecz do zatajenia. Co w przypadku kiedy po X latach żyłam tak naprawdę z inną osoba? mam chyba prawo wiedzieć o tym wcześniej

  • karolinka suska

    Ja bym chyba na miejscu takiej osoby co zmieniła płeć przyznała się swojemu partnerowi. Oczywiście nie na pierwszej randce ale jeżeli wiem, że ten to już do końca życia to bym i tak powiedziała. Na szczerości buduje się związki, a nie chciałabym iść do łózka z osobą, która nie wiem kim byłam wcześniej i przez to jeżeli jakimś cudem dowiedziałby się o tym od kogoś innego niz ja to mogłoby nim wstrząsnąć psychicznie bardziej niż mną kiedy buym mu powiedziała

    • aa

      a ja bym się nie przyznawała jak nie planuje dzieci. moja ciało to tylko moja sprawa

  • kami

    Był kiedyś taki film w podobnej tematyce, że dziewczyna zmieniła płeć i była związku z inną dziewczyną, która o tym nie wiedziała ale jak się sekret wydał to mężczyźni z miasta zakatowali tą co zmieniła płeć na śmierć. Film chyba dostał Oscara, pamiętam, że grała tam dziewczyna z Power Rangers.

    • Katarzyna Małgorzata Magdziak

      „Chłopaki nie płaczą” z Hilary Swank w roli głównej. Bohaterka nie zmieniła płci tylko całe życie tego chciała. Spotkała się z odrzuceniem nawet przez rodzinę. Więc nic dziwnego że to ukrywała. Kiedy sekret się wydał to chłopaki, ktorzy uważali ją za kumpla brytalnie ją zgwałcili.

      • Ania

        Dobrze, że tu jest opis filmu, bo cały czas próbowałam sobie przypomnieć gdzie takie zdarzenia były w polskim filmie o takim samym tytule…

        • Katarzyna Małgorzata Magdziak

          nieudolnie tytuł przetłumaczono na „Nie czas na łzy” jednak oryginał to „Boys don’t cry”

  • gośka

    Bardzo trudny temat poruszasz. Gratuluję odwagi. Niepotrzebnie tylko zobrazowałaś tekst zdjęciem drag-queen bo nijak się to ma do trans-osób.Wybór czy powiedzieć czy nie powinien być pozostawiony ludziom, których to dotyczy. Transseksualiści i tak przeżywają koszmarną traumę więc to ich sprawa czy powiedzą czy nie. Dużo, myślę, zależy od tego, jaki jest partner czy partnerka. Z mężczyznami jest gorzej bo stereotypy rządzą światem a kobietom łatwiej to zrozumieć (oczywiście generalizuję bo różnie bywa). Moim zdaniem to, że ktoś nie powie partnerowi to nie jest egoizm tylko strach o brak zrozumienia. Ci ludzie takiego strachu doświadczają w życiu tyle, że starczyłoby go na wiele pokoleń a dodatkowe lęki mogą im nieźle namieszać w psychice. Nie mieszajmy się do ich decyzji a gdy poznamy kogoś takiego – wspierajmy i już. Nie nam – szczęśliwie urodzonym w odpowiednich ciałach dyskutować o tak trudnych rzeczach :)

    • Z tym strachem o brak zrozumienia to nie jest do końca tak, bo sama piszesz, że decyzja o ujawnieniu się jest tylko i wyłącznie ich sprawą (co nie jest do końca prawdą), więc mamy tu do czynienia z egoizmem. Oczywiście, że przed podjęciem decyzji „powiedzieć czy nie” takich ludzi powstrzymuje strach, tylko że w przypadku związków nie może on być wymówką do tego żeby tego nie robić.

      Tu nie chodzi o ujawnienie się społeczeństwu. To nie jest taki sam strach jak przy „wychodzeniu z szafy” i oświadczaniu wszystkim o odmiennej orientacji. W takich przypadkach decyzja o przyznaniu się i tak nie będzie miała wpływu na innych ludzi prócz nas samych. Jednak wchodząc w związek przejmujemy poniekąd odpowiedzialność za uczucia partnera i nie mówiąc mu o tej tajemnicy rozporządzamy się jego uczuciami. Zasłaniając się traumą z przeszłości można sobie usprawiedliwiać, że i tak nam jest ciężko, więc nie będziemy poruszać tego tematu. Tylko, że w ten sposób unikając własnego cierpienia narażamy na nie partnera, który nie wie z kim żyje.

      • gośka

        Nie zgodzę się, że jest to egoizm. Nie wiem, jak mocno jesteś związana z środowiskiem osób trans i jaka jest Twoja wiedza z tego zakresu. Mnie się akurat zdarzyło z tym środowiskiem związać dość mocno i wiem, przez co muszą przechodzić osoby przed, po czy w trakcie korekty. Mało tego, sama jestem w takim związku z kimś, kto „na co dzień” musi wtłaczać się w rolę ogólnie przyjętą przez społeczeństwo. Mogę o sobie powiedzieć zatem, że temat znam doskonale :) Znam też wiele rozpadów związków po ujawnieniu prawdy o sobie. Jest się z tą osobą, którą się kocha i szanuje bez względu na to kim musiała być wcześniej. Żeby odważyć się na krok wyjawienia swojej znienawidzonej przeszłości na prawdę trzeba doskonale poznać swojego partnera i jego stosunek do tematu. Wymaga to niezwykłej dyplomacji :) Na szczęście coraz więcej ludzi myśli o osobach trans w kontekście ich płci psychicznej a nie zawartości bielizny i z czasem będzie to dla nich dużo łatwiejsze, żeby powiedzieć „jestem transseksualna/transseksualny” i będzie to przyjmowane ze zrozumieniem :) Mam nadzieję :)

        • Żeby odważyć się na krok wyjawienia swojej znienawidzonej przeszłości na
          prawdę trzeba doskonale poznać swojego partnera i jego stosunek do
          tematu.

          Tak jak napisałam, to wymaga odwagi i należy się decydować na taki krok w przypadku, gdy jesteśmy pewni, że chcemy być z tym partnerem do końca, a nie wyjawiać tajemnicę po tygodniu znajomości i miesiąc w miesiąc przechodzić przez tą samą traumę, bo trafiali się kiepscy kandydaci.

          Tylko, że tak naprawdę nie poznamy stosunku partnera do tematu w 100% jeżeli go z nim nie skonfrontujemy. Można bawić się w podchody i dyskutować na ten temat „z ciekawości” czy sprawdzać jego poglądy np. po obejrzeniu filmu dotyczącego tej tematyki, ale co innego mieć pogląd na temat, który nas nie dotyka, a co innego zachować się w sytuacji kiedy jesteśmy z tematem postawieni pod ścianą. A poza tym co w przypadku kiedy po latach wahań w końcu „wybadaliśmy” partnera i okazuje się, że on nie zaakceptowałby zmiany płci? Decydujemy się dalej trwać w przekłamanym związku, bo wiemy jak skończy się wyjawienie prawdy?

          Owszem, to temat, w którym wszystko zależy od okoliczności, ale w przypadku kiedy jesteśmy pewni partnera to wszystko sprowadza się do jednego rozwiązania – albo w końcu się przełamujemy i jesteśmy z nim szczerzy co do naszej przeszłości i akceptujemy jego decyzję po wyjawieniu prawdy, albo nie starcza nam sił i sami skazujemy się na życie w związku, w którym tak naprawdę nie wiemy czy obie strony chciałyby być.

          • gośka

            Ech. Patrzysz jednostronnie. Czas weryfikuje poglądy i nasz stosunek do „prawdy”. Przekłamany związek? Ile znasz osób, które byłyby w stanie zaakceptować taką zmianę? Nie wyobrażasz sobie nawet co czuje i przeżywa osoba trans przez całe życie dlatego nie nam decydować – powiedzieć czy nie.

          • Ale teraz to Ty patrzysz jednostronnie, bo tylko z punktu widzenia osoby zmieniającej płeć. Skoro musiała się tyle wycierpieć i ma zszarganą psychikę to uważasz, że ma prawo do szczęścia, nawet kosztem uczuć drugiej osoby. I to jest egoizm jeżeli obierasz nastawienie „dużo osób nie chciałoby być w takim związku, więc po prostu się o tym nie dowiedzą”. I dokładnie potwierdzasz moją tezę o przekłamanym związku jeżeli nie widzisz nic złego w tym, że chciałabyś być dalej ze swoim partnerem nawet jeżeli wiedziałabyś, że on dowiadując się prawdy nie zaakceptowałby Ciebie i nie chciałby z Tobą być.

            Patrzę na sprawę z każdej perspektywy – i ze strony osób, które zmieniając płeć chciałyby się odciąć od przeszłości i na nowo ułożyć sobie życie, i ze strony tych, którzy z takimi osobami mieliby te życie dzielić. I nie widzę usprawiedliwienia w tym, że ktoś kto w przeszłości się nacierpiał może teraz nieświadomie sprowadzić cierpienie na drugą osobę, byleby samemu w końcu być szczęśliwym.

          • gośka

            Nie „zmieniają” lecz „korygują” – pisałam już wcześniej o terminologii :) Wiesz, nie bardzo rozumiem sens takiej dyskusji bez zdania osób będących jej podmiotem. Zapytam i dam odpowiedź czy i dlaczego. Osobiście chciałabym wiedzieć ale ja nie mam z tym problemu w przeciwieństwie do wielu ludzi. A decyzja powinna być jednak pozostawiona komuś, kto taki problem ma. Co, droga Agato, powiedziałabyś, gdyby przyszedł Twój Przedmąż (bardzo podoba mi się to określenie) i zakomunikował, że on psychicznie jest kobietą? Pomyśl czy byłabyś w stanie to zaakceptować. Problem ukrycia jest podobny – akceptacja, której tak bardzo tym ludziom brakuje.

          • Hmm z jednej strony twierdzisz, że nie powinniśmy w żadnym stopniu ingerować w ich decyzję, ale z drugiej strony cały czas trzymasz się stanowiska, że takie osoby nigdy akceptacji ze strony partnera nie uzyskają, więc lepiej i bezpieczniej dla nich, by się nigdy nie ujawniali.

            Poza tym podając ten przykład z Przedmężem kompletnie mylisz sytuacje. Bo chodzi Ci o to, że Przedmąż będąc ze mną w ciele mężczyzny nagle oznajmia mi, że chciałby być kobietą? Jeśli tak to zupełnie nie dotyczy tego tematu. A jeśli chodzi Ci o to, że Przedmąż kiedyś był kobietą i teraz mi to oznajmia, to w tym momencie przeczyłby Waszym teoriom, że psychicznie od zawsze był mężczyzną, tylko męczył się w ciele kobiety.

            Ale generalnie rozumiem czemu miał służyć Twój „argument” – żebym postawiła się na miejscu takich osób. No więc powtarzam to co wcześniej napisałam – nigdy nie wiadomo jak zareaguje partner, tak samo nie wiem jak zareagowałabym ja sama. Jednak nie chciałabym żeby ktoś zadecydował za mnie jak mam jego postrzegać i nie dawał mi szansy przekonać się czy chce z daną osobą być. Wolałabym żeby osoba, która kiedyś zmieniła płeć była z partnerem, który ją w pełni zaakceptuje niż była w związku z osobą, która by o tym nie wiedziała, bo tak jest łatwiej ten związek utrzymać.

          • gośka

            Nie twierdzę, że nigdy. Gdzie tak napisałam? Cały czas mówię, że to trudne i nie nam o tym decydować. Argument przytoczyłam taki, żeby porównać skalę problemu – jest moim zdaniem podobna. I skoro sama mówisz, że nie wiesz, jaka byłaby Twoja reakcja to nie ma co dyskutować o wyjawianiu czy nie wyjawianiu prawdy bo różne reakcje mogą być ze strony partnerów.

            „Wolałabym żeby osoba, która kiedyś zmieniła płeć była z partnerem, który ją w pełni zaakceptuje niż była w związku z osobą, która by o tym nie wiedziała, bo tak jest łatwiej ten związek utrzymać.”
            też bym wolała ale utopia nie istnieje.

          • też bym wolała ale utopia nie istnieje.

            Przecież wtedy to jest Twoja decyzja i Twoja wola, a nie kwestia „utopii”.

          • gośka

            Kwestia utopii jest w braku tolerancji i w społecznym odrzuceniu. Idealnie byłoby gdyby tego nie było a jest, dlatego utopia. Myślę, że długo by można pisać i rozważać za i przeciw a i tak nie będzie jednoznacznej odpowiedzi :)

  • Katarzyna Małgorzata Magdziak

    Tak piszecie o tym jakby to był jedyny trudny sekret przed partnerem: „Co jesli okaże się, że po X latach żyłam z kimś kogo nie znam?”. To chyba nie dotyczy tylko poruszanego tu tematu? Ludzie mają bardzo różna trudną przeszłość i nie jest chyba tak trudno zrozumieć że jeśli zmienili swoje życie to zrobili z jakiegoś powodu. Ciężko jest stawiać wyroki jeśli nie zostalismy postawieni w podobnej sytuacji. Poza tym w miarę nabierania doświadczeń życiowych zmienia się nasz stosunek do wielu spraw. Poruszasz tu też temat zdrady. Czy powiedzieć czy nie? Ja bym odpowiedziała na pytanie zadając następne. Jaki jest powód ujawnienia? Czy nie wynika to przypadkiem z potrzeby podzielenia się naszym ciężarem a nie dla dobra zwiazku? Oczywistym jest chyba fakt że jeśli mówimy o swoich problemach to dzielimy ciężar między powiernikami. A jeśli ktoś ma zamiar użyć argumentu że nasz partner nie zrozumie problemu i może być to powód rozstania i że niby to wynika z niedostatecznego uczucia to też myślę że to jest mylne twierdzenie. Nie każdy w swoim umyśle jest w stanie przerobić wszystkie sytuacje. Czasem niezależnie od uczucia poprostu nie potrafimy żyć z danym człowiekiem. I nie jest chyba tajemnicą że człowiek boi się odrzucenia i utraty bliskości ukrywając pewne fakty. Tym bardziej jeśli chodzi o ludzi, którzy całe życie mogli czuć się odrzuceni przez swoją odmienność i teraz tym bardziej potrzebują drugiej osoby…

    • Petrzykowsky.

      Sorry
      za szczerość, ale z Twojego komentarza nie wynika kompletnie nic. Nie zajmujesz
      żadnego stanowiska, a jedynie krążysz ogólnie wokół tematu samemu odpowiadając
      sobie na zadawane przez siebie pytania.

      • Petrzykowsky.

        W sensie to komentarz skierowany do Katarzyny, a nie Qrkoko

        • Katarzyna Małgorzata Magdziak

          Bo moją intencją wcale nie było zajęcie żadnego stanowiska. Bo jeśli uważnie ktoś przeczytał moją wypowiedź to powinien zauważyć zdanie: „Ciężko jest stawiać wyroki jeśli nie zostaliśmy postawieni w podobnej sytuacji.” Chociaż wiem, że niektórym wydaje się jak by postąpili w takiej czy innej sytuacji. Nawet nie wiedzą jak bardzo mogą się mylić.

          • Petrzykowsky.

            Tylko, że powiedzenie „nie jesteś w mojej sytuacji, więc nie wiesz jak to
            jest” to takie samo podejście jak „nie powiem mu, bo decyduje, że tak jest
            lepiej i już.” No więc jak to jest? Ok, to ciężka decyzja ale trzeba się z nią
            liczyć jeżeli wiążesz się z innym człowiekiem. To nie są rozterki pt. czy
            powiedzieć mu o byłych partnerach lub o tym, że nie lubię wątróbki, tylko tu
            chodzi o coś tak poważnego jak zmiana płci. Każdy partner z którym wiąże się
            poważne plany ma PRAWO wiedzieć, że ma do czynienia z osobą, która zmieniła swą
            płeć, bo z poprzednią nie czuła się dobrze. I ma PRAWO samemu zdecydować czy
            czuje się z tym dobrze. Stwierdzenie, że to zbyt osobista sprawa i nie możemy
            zajmować w niej stanowiska, bo sami nie byliśmy w takiej sytuacji to czysta
            głupota. Skoro wiążesz się z innym człowiekiem to jakim prawem decydujesz za
            niego, że wasze życie będzie przykryte gigantycznym kłamstwem, które ciągnie za
            sobą kolejne kłamstwa typu: nie mogę mieć dzieci, bo jestem bezpłodna (wcale
            nie dlatego, że zmieniłam płeć)? Tu kwestia jest prosta – mówisz szczerze jaka
            jest sytuacja od razu i każdy wie na czym stoi, a nie żyjesz w związku, w
            którym decydujesz „tu, tu i tu go okłamie żeby nie domyślił się, że zmieniłam
            płeć, bo to zaszkodzi naszemu związkowi. A prawdy mu nie powiem, bo ojej to
            jest ciężkie do powiedzenia i może się z tym nie pogodzić i mnie rzucić”

          • Katarzyna Małgorzata Magdziak

            Ja już napisałam wcześniej, że nigdy nie przyszło mi do głowy aby namawiać ludzi do jednej czy do drugiej decyzji.

            Przykre, że porównujesz problem do preferencji kulinarnych. Ale porównanie do posiadania wielu partnerów jest zasadne. Dla niektórych to tez może być spory problem (tak, nawet w XXI wieku są osoby, które brzydzą się ludźmi, którzy mieli kiedyś wielu partnerów). Ile filmów nakręcono o tym, że facet w długoletnim związku dowiaduje się, że jego partnerka/żona KIEDYŚ była prostytutką i nie ma znaczenia, że to było kiedyś. Ma znaczenie, że jednak była i zaczynają na nią patrzeć jak na kobietę, która przez cały czas trwania związku mogła go wielokrotnie zdradzać. Zapominają, że człowiek się zmienia i jego wartości też mogą się zmienić, niejako na lepsze.

            To tak jakby osoba z mózgiem mężczyzny zsynchronizowała z tym własne ciało (moim zdaniem błędnie nazywa się to zmianą płci no ale tak to już funkcjonuje) i w oczach partnerki facet, którego poznała staje się dziwadłem niezależnie od tego, że swoim zachowaniem udowadnia, że jest facetem. Ale to przecież nie on zdecydował, że jego komórki z czasie rozwoju błędnie się podzieliły i namieszały w jego ciele pozwalając wyodrębnić żeńskie cechy morfologiczne

          • Petrzykowsky.

            Przykre, że porównujesz wielu partnerów seksualnych do bycia prostytutką. To nie jest kwestia jaki ktoś wykonywał zawód, ilu miał partnerów czy jak spędzał swój wolny czas. To zupełnie inny typ sekretu. Taki, który tak naprawdę nie ma wpływu na naszą osobę. Ale coś takiego jak zmiana płci czy orientacji seksualnej to jednak „tajemnica” z którą trzeba zapoznać partnera, bo temat prędzej czy później wypłynie i partner poczuje się oszukany i zdradzony, że ktoś postanowił za niego, że nie miał prawa tego wiedzieć i samemu zadecydować czy mu to odpowiada. To kwestia uczciwości, bo nie widzę problemu żeby powiedzieć prawdę partnerowi i dalej z nim być jeżeli to będzie mu odpowiadać, ale zatajanie tego przed nim to nie jest nic dobrego, chociaż ponoć to „dla jego dobra”

          • gośka

            Wtrącę się. Nie „zmiana płci” tylko „korekta płci”. Orientacji się nie da zmienić tak, jak i płci. Rodzi się człowiek i już ma określone. A to, że czasem natura robi głupie żarty i kobiety zamyka w męskich ciałach (i odwrotnie) nie zmienia psychiki człowieka. Więc, jeśli jest się z kobietą (czy mężczyzną) to nie powinno mieć znaczenia to co miała wcześniej w spodniach. A kobiety bywają bezpłodne i już.

          • Kemri

            Czyli fakt, że kobiety bywają bezpłodne traktujesz jako wymówkę do ewentualnego kłamstwa transseksualistów odnośnie posiadania dziecka? Genialne. Jesteśmy ze sobą w związku i chcesz mieć ze mną dziecko, ale nie wiesz, że nie mogę bo byłam facetem wiec dostaniesz bajeczke ze kobiety bywają bezpłodne i ja mam czyste sumienie. Naprawdę genialne. Taka wybiórcza szczerość jest wygodna

          • gośka

            Napisałeś wcześniej, że masz nadzieję, że nie jesteś w takiej sytuacji „Choć sam nie jestem w takiej sytuacji (a przynajmniej mam taką nadzieję)”. To wyobraź sobie, że jednak jesteś. I co? jaka byłaby Twoja reakcja? Nie pisz tu, sam sobie szczerze odpowiedz skoro tak szczerość totalną cenisz. Oby nie taka, jak przytoczona przez Katarzynę. Psychika osób trans jest wyjątkowo skomplikowana i nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie choć ułamka. Idealnie byłoby, gdyby świat był cudownie tolerancyjny i pełen empatii ale nie jest i różnie bywa. Ludzie potrafią być obrzydliwie okrutni, nawet ci, do których mieliśmy kiedyś pełne zaufanie i ogromne uczucie. Podziwiam Cię za tak zdecydowane zdanie bez przemyślenia problemu bo to konkretne zagadnienie nie jest czarno-białe. Ma cholernie dużo odcieni pomiędzy.

          • Kemri

            A gdzie ja coś takiego napisałem? Poza tym śmieszy mnie takie stanowisko, że osoby trans mają skomplikowaną psychikę, więc dajesz im prawo do kłamstw. Ludzie się okrutni, więc dla własnego komfortu sami możemy być z nimi nieszczerzy. Brawo

          • gośka

            „Petrzykowsky. • 1 dzień temu

            Choć sam nie jestem w takiej sytuacji (a przynajmniej mam taką nadzieję) to jednak wolałbym żeby partnerzy byli ze sobą szczerzy i nawet jeżeli dla drugiej strony jest to ciężki i delikatny temat to powinien powiedzieć, że zmienił płeć. Nie jest to do końca czysto osobista kwestia jak np. miałam operację plastyczną, nie musisz o tym wiedzieć, bo jednak dużo więcej rzecyz się z tym wiąże tak jak np. piszesz o posiadaniu dzieci. Szczerość powinna być w kazdym związku, niezależnie od płci czy jej zmiany”

          • Katarzyna Małgorzata Magdziak

            Przede wszystkim nie porównałam posiadania wielu partnerów do bycia prostytutką. Ja tylko napisałam, że mnóstwo filmów nakręcono z taką tematyką. A to spora różnica. I mnie wydaje się, że to jest ta sama ranga sekretu.

            Teraz przekoloryzuję tematyką z amerykańskich filmów i czuję, że się narażam: jeżeli ktoś był kiedyś płatnym zabójcą (tak, morderstwo jest okrutną zbrodnią i jej nie bronię, ale więzienie niekoniecznie jest właściwą karą dla człowieka, tym bardziej, że wiele więzień oferuje dużo lepsze warunki niż domy opieki dla osób starszych) i w którymś momencie zrozumiał, że jednak wybrał złą drogę, że dręczą go poważne wyrzuty sumienia i nagle chce czynić dobro i pomagać ludziom – choćby rodzinom swoich ofiar (chce odpokutować swoje czyny). To czy taka osoba nie zasługuje na jakąś formę zrozumienia, że nie obnosi się ze swoją przeszłością? Bo zwyczajnie zamknął za sobą pewien rozdział i już nie jest tamtym człowiekiem. Żyje zupełnie innym życiem, Wyparł tamtego siebie. Jak bardzo kibicowaliśmy Leonowi czy Nikicie kiedy znaliśmy ich wewnętrzne rozterki? Kiedy dziewczyna zakochała się w człowieku spoza organizacji i widzieliśmy jak bardzo jest szczęśliwa to chcieliśmy aby jej przeszłość nie wyszła na jaw.

            Ja wiem, że sytuacja kiedy facet dowiaduje się, że jego kobieta miała kiedyś ciało mężczyzny i kiedy pomyśli o tym ile nocy z nią spędził to w wielu (nie we wszystkich oczywiście) przypadkach wywoła to reakcję jak w Ace Ventura kiedy wszyscy dowiadują się, że seksowna pani detektyw była kiedyś futbolistą – wszyscy mieli odruch wymiotny. Czy też odwrotnie – kiedy kobieta dowie się, że jej facet jest dziewczyną to może wywołać ciąg sytuacji jak w filmie „Chłopaki nie płaczą” – brutalny zbiorowy gwałt i mord. Tak, ludzie bywają okrutni. I to częściej niż nam się wydaje.

          • Petrzykowsky.

            No więc dlatego jestem za sytuacją, że nie mówisz o tym partnerowi PO LATACH tylko od razu kiedy wiesz, że go nie zmienisz. I wtedy albo akceptujecie sytuacje i żyjecie razem dalej, albo nie jest to Wam pisane.

            Co do morderstwa czy prostytucji – uważasz, że to wciąż inna skala tajemnicy. To są po prostu nasze błędy lub czyny przeszłości. Zaś zmiana płci to nasza wewnętrzna i zewnętrzna przemiana, z którą nie każdy chciałby mieć do czynienia. I nie za bardzo rozumiem czemu utrzymujecie przekonanie, że jednak czyjeś uczucia są ważniejsze od innych – w tym przypadku uczucia osoby zmieniającej płeć są wazniejsze, bo w przeszlosci wiele wycierpiała, ale jej partner już takiej samej rangi uczuć nie ma i nie zasługuje na pełną szczerość tylko dlatego, że nie miał traumy z przeszłości

          • Katarzyna Małgorzata Magdziak

            Ja nie twierdzę, że uczucia transseksualisty są ważniejsze od uczuć partnera. Ja tylko twierdzę, że temat jest trudny i że nie zawsze wyjawianie tajemnic (nie wiem dlaczego ciągle używamy słów pejoratywnych: tajemnica, sekret i nie znajdujemy jakiegoś innego określenia, ale nie o tym dyskusja) jest dobrym krokiem. I, odwołując się do Twoich poprzednich wypowiedzi, nigdy nie mówiłam o tym, że zatajenie jakichkolwiek faktów jest „dla dobra partnera” – nie znajdziesz tego w moich wypowiedziach. Ja twierdzę, że należy zrobić to co jest dla nas dobre – jakkolwiek nazwiesz to egoizmem. Zawsze uważam, że należy postępować zgodnie z własnym sumieniem a nie z sumieniem forum publicznego. Nie rozumiem faktu, dla którego to, że ktoś poprawił defekt natury ale zawsze czuł się tym jak wygląda teraz ma obowiązek powiedzenia komuś o tym. Tym bardziej, że ZAWSZE był tym kim jest. Bo niczego nie zmienił – jak twierdzisz – tylko poprawił to co zpie..ł los.

            I dla mnie to jest ciągle ta sama ranga problemu. Trudność sytuacji polega na tym co napisałam – w wielu osobach wywoła to obrzydzenie. A obrzydzenie jest okrutniejsze niż nienawiść.

    • A zrzucenie z siebie ciężaru sekretu nie może być jednocześnie działaniem dla dobra związku? Trzymając się tematu – mówisz o swojej zmianie płci i zrzucasz z siebie ciężar tajemnicy. Dzięki temu masz czyste sumienie i jednocześnie wpływasz na swój związek, bo eliminujesz obawę, że Twój partner dowie się o tym od kogoś innego, a dodatkowo unikasz kolejnych kłamstw, gdy np. dojdzie do tematu posiadania dzieci.

      • Katarzyna Małgorzata Magdziak

        Nie zawsze zrzucenie z siebie ciężaru sekretu jest działaniem dla dobra związku. Często wynika z tego, że nie jesteśmy w stanie unieść tego co sami sprowokowaliśmy, I zamiast postarać się z tym uporać zwyczajnie traktujemy partnera jak psychologa oczekując, że on nam poradzi jak mamy siebie samego naprawić. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że mówiąc mu o tym to on sam będzie musiał się z tym uporać a my zwyczajnie tylko zrzucimy z siebie pewien ciężar. Ja w żadnym wypadku nie namawiam do ukrywania poważnych sekretów. Jeśli ktoś czuje, że powinien o tym czy o tamtym powiedzieć to niech tak uczyni – tym bardziej jeżeli występuje zagrożenie ujawnienia przez życzliwego. Natomiast zastanawiam się nad tym czy wszystko w naszym życiu jest warte uwagi obojga partnerów.

        Kiedyś też moje życie i podejście do niego było czarno-białe. Jednak obserwacja świata i ludzi pozwala przypuszczać, że nie wszystkie trudności są dla każdego. Dla mnie ciężko jest wyrokować kiedy nie zostałam postawiona w jakiejś sytuacji. I naprawdę dziwię, że dyskutujący tutaj są tak pewni swego. Ja osobiście kiedyś byłam postawiona wobec czegoś czego wolałabym nie wiedzieć o danej osobie bo nie było mi to do niczego potrzebne. A wpłynęło na postrzeganie tego człowieka. Zupełnie niepotrzebnie.

        I tak przy okazji. Zawsze mnie dziwiło, że to się nazywa „zmiana płci”. Bo skoro mam mózg mężczyzny to też chciałabym mieć ciało mężczyzny. To raczej jest czymś w rodzaju przywrócenia równowagi między ciałem i umysłem.

        • gośka

          Katarzyno, zgadzam się z Tobą, Wszystko zależy od sytuacji i konieczności. A co do „zmiany płci” poprawnie powinno mówić się „korekta płci” i tego terminu używają osoby zainteresowane. :)