CraftMonday #15 – Gdy zabić to mało

6

Qrkoko.pl - CraftMonday #15 - Gdy zabić to mało

Jestem człowiekiem bardzo nerwowym. Chociaż z reguły udaje mi się panować nad emocjami, kiedy ktoś lub coś stara się wyprowadzić mnie z równowagi, to zdarzają się momenty, gdy od mordowania ratują mnie tylko głębokie wdechy, przebiegnięcie maratonu czy szydełkowanie.

Na uspokojenie nerwów wybieram projekt, który wymaga ode mnie skupienia. Taki, w którym muszę liczyć oczka lub zaplanować kilka rzędów w przód. Takie zajęcie mózgu pozwala mi zapomnieć o sytuacjach lub ludziach, którzy zdenerwowali mnie do tego stopnia, że mam ochotę przygnieść ich moim zapasem kordonków.

Dzięki Tworzeniu jestem w swojej strefie Zen, do której dostęp mam tylko ja i moje koty. Wraz z równymi rządkami robótki układają się moje myśli. Oddech się uspokaja, słońce oświetla moją twarz, a ptaki koją swym śpiewem koją moje uszy. Wszystko wraca do normalnego trybu życia, a ja znów jestem pełnym harmonii spokojnym człowiekiem. Chyba, że zgubię oczko. Wtedy lepiej zejść mi z drogi!


Zguba wszystkim zgubionym oczkom!

  • Mania

    Z tym gubieniem oczek to cała ja :DD Rękodzieło nas relaksuje – do czasu kiedy nam coś nie wyjdzie.

  • kaniaty

    Znam to uczucie wściekłości, które może ukoić tylko tworzenie :P ja się głównie skupiam na koralikach ale jak mi jakiś ucieknie to też czuję się jak wybuchający wulkan

  • Kaszanqa

    Jak ja jestem wsciekla to idę pobiegać albo układam swoje przybory bo mi to wtedy pomaga :)

    • Kiedy wiem boję się, że zaczęta praca mi nie wyjdzie to też wybieram opcję z układaniem zapasów i koralików, aby pobyć w towarzystwie tych cudowności :)

  • To ja podczas szycia rzucam wszystkim – tkaniną, nożyczkami, mięsem, no wszystkim. :D A przy szydełkowaniu tak się wyciszam, że jakoś udaje mi się zachować równowagę.

    Co więcej – moi znajomi, którzy najpierw pytają „Jak Ty możesz tak non stop robić to samo, przecież to takie nudne” potem chwilę patrzą, jak szydełkuję, i po 20 minutach przyznają, że to hipnotyzujące i uspokoić się można od samego patrzenia. ;))

    • U mnie jest tak samo! Szycie uwalnia moje najgorsze wcielenie, a przy szydełkowaniu brakuje tylko klasycznej muzyki w tle, aby dopełnić obrazka harmonii i spokoju.

      Pamiętam jak byłam mała i patrzyłam jak moja babcia haftuje lub dzierga – faktycznie hipnotyzowało. Myślisz, że chodzi tutaj o fakt, że na Twoich oczach tworzy się coś pięknego i wyjątkowego?