CraftMonday #12 – Co zostało z mego miasta

11

Qrkoko.pl - CraftMonday #11 - Co zostało z mego miasta

Zwierzęta i rękodzieło są ze mną od początku i mam nadzieję, że będą do końca. Najlepiej czuję się, kiedy Tworząc mam koty na kolanach, Wojtka na ramieniu, a resztę ważnych mi osób pod telefonem. Teraz przebywam na Dolnym Śląsku i od części z nich jestem odcięta. Pozostało mi odpoczywanie i sprawdzanie czy wydeptane przeze mnie kiedyś ścieżki kompletnie nie zarosły. Część z moich kryjówek została zapomniana, a część nieodkryta. Najwięcej ukochanych miejsc przeszło niekorzystną metamorfozę lub przegrało z podatkami, długami i czasem. W herbaciarni nie mają herbat, a w Empikach nie sprzedają już moich gazet.

– Przestały się tutaj sprzedawać, to ich nie zamawiamy. Pani wie jak jest.

Pani wie, tylko łezka w oku jej się kręci. Wolałabym, aby w miejscach, które opuszczam zatrzymał się czas. Aby dawno niewidziani kuzyni i bracia nie dorastali, a koleżanki nie zachodziły w ciąże. Żeby to wszystko było takie jak zapamiętałam, kiedy kilka lat temu wchodziłam do pociągu.

Teraz jestem w miejscu, gdzie to wszystko się zaczęło. Miłość do zwierząt, szacunek do pracy swoich rąk, samodzielność i poczucie własnej wartości. Wiem, że sama się zmieniłam i te miejsca nie będą takie same jak kiedyś. Chodząc po rodzinnym mieście szukam śladów dawnej mnie, wśród wyciętych drzew, zasypanych stawów i postawionych supermarketów. I tylko łezka w oku mi się kręci, kiedy widzę, że tak niewiele przetrwało z tego, co kiedyś nazywałam moim miastem.


Lajknij jeżeli też tęsknisz za swoim starym miastem

11 komentarzy

  1. Eh też to znam. Powrót do rodzinnego miasta często kończy się brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. Często pamiętamy je podkolorowane i potem to co widzimy potrafi zrujnować nasze wyobrażenia…

    • Niestety. Jednak jestem zdania – coś za coś. Wolę tworzyć nowe wspomnienia w nowych miejscach niż żyć minionymi czasami…

  2. Pobruszka on

    Wszystko przemija. Ja również przeglądając stare fotografie chciałabym zatrzymać czas i żyć tamtymi chwilami.

    • Często dawniej było łatwiej :) Jeżeli chodzi np. o dzieciństwo, kiedy problemami były tylko zadania domowe czy egzaminy.

  3. Doskonale wiem co czujesz. Jak zostawiłam swoją wieś po śmierci rodziców tak nie wracam nigdy do niej. Tylko na cmentarz. Nie jestem gotowa chodzić po niej jak kiedyś.

    • To jest jeszcze cięższe kiedy z rodzinną miejscowością wiążemy największe wspomnienia czyli naszych bliższych…

    • Współczuję i domyślam się co czujesz. Mam kilka bardzo bolesnych miejsc, które odwiedzam tylko we wspomnieniach.

  4. Ja nigdy nie wyjechałam z rodzinnych stron, ale wiem co czujesz. Od 10 lat jeżdżę nad morze w to samo miejsce i co roku jest troszkę inaczej. Tak jakby fale zmywały moje wspomnienia razem z piaskiem :)

    • Kiedy jest się świadkiem zmian to łatwiej się z nimi pogodzić. Pewnie przez ten cały czas jak mieszkasz u siebie było ich tyle, że byłabyś w szoku zajeżdżając tam tylko raz w roku.
      Piękna metafora z falami. Zamarzyły mi się wakacje i zachody słońca nad morzem.

  5. redhead87 on

    niestety, doskonale Cię rozumiem bo czuję zmieniający się klimat tego miasta – a właściwie dziadziejący. To przykre, ale cóż… ja już się z tym pogodziłam.

    • Ja jeszcze tego nie widzę, bo mieszkam tam 2 lata i wciąż odkrywam nowe miejsca :) Tutaj miasto niszczeje…