Chciało Ci się?

34

Wielu ludzi nie ma pasji. Nie mają nawet celu w życiu, bo choć z początku miało być nim wychowanie dziecka to ostatecznie nie chciało im się do tego zabrać na poważnie. Określają siebie kolekcjonerami, bo specjalizują się w zbieraniu zaległych rachunków, niezapłaconych mandatów i kolejnych litrów jadu w swoim organizmie. Wypluwają go podczas komentowania cudzych sukcesów, a niesmak po własnym lenistwie zagryzają dorwanym na promocji pętem kiełbasy, po której wcale nie czuć, że była przeterminowana. Ocenianie wyczynów innych opanowali do perfekcji, choć zwykle kończy się to tak samo – kieliszkiem wódki i prostym wnioskiem – sami moglibyśmy to osiągnąć.

Na takie osoby natkniesz się również w rękodzielniczym świecie. Jeżeli unikasz wysokich skoków ciśnienia to lepiej unikaj pokazywania im efektów swojej pracy. Możesz być pewna, że zamiast skomplementować zaawansowaną technikę Twojego dzieła podsumują Twój wysiłek jednym retorycznym pytaniem – „Chciało Ci się?”.

NIETAKTOWNE PYTANIA

Tacy ludzie nietakt kojarzą jedynie z przewinieniem w koszykówce, więc tak naprawdę nie oczekują odpowiedzi, a jedynie chcą zadać Ci ból. Według nich zmarnowałaś czas na niezrozumiałe bzdety, a mogłaś go spożytkować przed telewizorem śledząc losy typowej rodziny, która w przerwach między lokowaniem produktu uczy ludzi jak wychowywać potomstwo. Choć w ich pytaniu słyszysz jedynie złośliwość to wiedz, że takie osoby zwyczajnie Ci zazdroszczą. Podświadomie wiedzą, że nigdy w życiu nie osiągnął niczego wielkiego i złoszczą się, że są na świecie osoby, które robią coś więcej, bo nie wystarczy im pierdzenie w stołek przez 8 godzin w robocie i jęczenie drugie tyle w domu jak to ich kiepska sytuacja się nie zmienia. Wściekają się, bo wiedzą, że oni takimi osobami nigdy nie będą. Pytanie „chciało Ci się?” pada z ust osób, które nienawidzą swojego życia i nie potrafią zrozumieć, że można robić coś co się kocha. Nie potrafią pojąć faktu, że ktoś cieszy się efektem swojej wielogodzinnej pracy. Nie pojmują jak można wydać pieniądze na materiały, wzory czy tutoriale tylko po to, by własnymi rękoma stworzyć coś pięknego, skoro wystarczy nimi wklepać kod SMS w głosowaniu na ulubioną gwiazdę talent show i zasnąć w fotelu z piwem. Dla nich rozwijanie swojej pasji i ćwiczenie umiejętności to coś niepojętego, dlatego próbują zlekceważyć Twoją pracę i sprowadzić ją do poziomu lepienia babek z piasku. Ty zrób to samo i zlekceważ pytanie „chciało Ci się?”, skoro zadają je osoby, które szarość swego życia ubarwiają serialowymi Barwami Szczęścia i tak naprawdę to z chęcią by się z Tobą zamienili. Gdyby tylko im się chciało.

MOJA PASJA – MOJA SPRAWA

Rękodzielnik to artysta, który kreuje swoją rzeczywistość tak jak mu się podoba. Materiały się go słuchają, biegle posługuje się tajemnym językiem wzorów, a mózg ma wygimnastykowany lepiej niż ciało strongmena. Pytanie go o to czy chciało mu się kawał życia poświęcić na pasję to nie tylko nietakt, ale przede wszystkim ukazanie swoich słabości i braków w wychowaniu. Między prawdziwym rękodzielnikiem, a jego pracą często kreuje się więź. Zwłaszcza kiedy twór rodzi się w bólach i wyrzeczeniach. Jeżeli przychodząc w odwiedziny do świeżo upieczonych rodziców nie zerkasz ukosem na dziecko i nie rzucasz: „że też chciało Wam się je robić? tyle z nim zachodu” to dlaczego robisz tak przy pracach twórców?

Uwierz mi, że nie tylko im się chciało. Im to nawet sprawia przyjemność. Zadawanie tego typu pytania to próba umniejszenia rękodzieła w oczach Twórcy. To nie jest nasz przykry obowiązek lub próba zabicia nadmiaru czasu, który został nam po dyscyplinarnym zwolnieniu z pracy za podkradanie cukru ze stołówki. My naprawdę kochamy to co robimy, a każda godzina spędzona z materiałami i wzorami to dla nas prawdziwe święto, niezależnie od tego jaką technikę wyznajemy. Rozumiem, że ciężko jest pojąć fakt,  jeśli ktoś po skończeniu kariery w placówkach edukacji publicznej dalej chce się rozwijać. I to wcale nie dlatego, że mama kazała lub później dobrze to wygląda w CV na zmywaku. Rękodzieło to najlepszy fitness dla duszy i mózgu, a nauczenie się czegoś nowego ma na nas lepszy wpływ niż seks i czekoladki razem wzięte.

TO TOBIE SIĘ NIE CHCE

Posiadanie pasji to trudna sprawa. Nie tylko nikt Ci za to nie płaci, a jeszcze samemu trzeba wydawać na nią pieniądze. Pasji oddajesz się dobrowolnie i pozwalasz się jej wchłonąć. Jednak dzięki temu osiągasz satysfakcję, a niekiedy nawet sukces. Trzeba tylko spróbować. Więc kiedy kolejny wieczór spędzisz na skakaniu po telewizyjnych kanałach i przy każdym z nich znów będziesz wykrzykiwać „dlaczego tym to się udało a mi nie?!” to wiedz, że odpowiedź jest prosta. Bo im się chciało.

Qrkoko.pl

Patrz jakie ładne! Kliknij!

  • Znam kilka takich osób, nie przejmuję się nimi.Nie zwracam uwagi. Zauważyłam, że pisanie o tym jeszcze bardziej motywuje takie osoby do drwin i głupich docinkow.
    Twój tekst to szczera prawda i myślę że każdy szanujący się rękodzielnik się z Tobą zgodzi.

  • Ania

    Ja słyszę często, że na takie rzeczy to trzeba mieć czas, a oni go nie mają. Albo, że mi się nudzi i w tym czasie lepiej bym zrobiła coś pożytecznego. A ja mam malutką córeczkę, pracuję na etacie i jeszcze się dalej uczę. A szydełkować można wszędzie, ja ostanio robiłam to w kolejce do lekarza. Można? Można!

    • Jasne, że można. O ile się chce ;)

      • Tak, najlepsze usprawiedliwienie na własne lenistwo i brak pomysłu na siebie to brak czasu. Ja mam trójkę dzieci, w tym 8 miesięczne maleństwo i mam czas.Wystarczy sprawiedliwy podział „praw i obowiązków „;) w rodzinie/związku i oczywiście chęć do robienia czegoś .

        • Znajdą się i tacy, którzy powiedzą, że chęci to nie wszystko i dodadzą, że chcą coś zrobić, tylko jest do dla nich za trudne. Ale to też bzdura. Znajomy powtarza, że nie ma rzeczy trudnych, są jedynie rzeczy czasochłonne i coraz częściej powtarzam nawet samemu sobie te słowa. A jeśli się ma pasję, to i czas się znajdzie, w końcu doba ma 24 godziny, w których znajdą się luki podczas, których można się jej oddać.

          • Kreet

            Mylisz się. Ludzie często się do czegoś zabierają, a później zaczynają to odkładać. Nie z braku chęci, tylko z obawy np. przed perfekcjonizmem i samokrytyką. Człowiek to nie maszyna, są emocje, uczucia i nie tak łatwo jest coś zrobić, gdy one stają na drodze.

          • Nie od razu Rzym zbudowano. Jeśli chce się dojść do perfekcji lub chociaż poziomu jej bliskiego, to trzeba poświęcić naprawdę sporo czasu. Wszystko, co robię uważam za słabe, jestem świadomy swoich marnych umiejętności. Ale robię swoje i za każdym razem widzę progres w tym, co robię. Nie ma co liczyć na talent w prezencie jak ten gość, który potrafi narysować ze stuprocentową starannością to, co zobaczy. Tak samo kulturysta nie rodzi się ze swoim muskularnym ciałem. Wszystko zależy od tego, ile czasu i chęci czemuś poświęcisz.

          • Kreet

            Czytaj wyżej.

          • Z tym nie mogę się zgodzić. Dążenie do wyznaczonego celu czyli w tym przypadku do perfekcji , nie po trupach ale poprzez ciężką pracę ,ćwiczenie i szkolenie się w wybranej dla siebie dziedzinie, jest możliwe. Mało kto rodzi się geniuszem.Praca ,wola walki i trening zawsze popychają ludzi do przodu, nigdy do tyłu.

          • Kreet

            Sam powoli odstaje się perfekcjonistą, więc można uznać, że wiem co to znaczy i wiem jakie myśli się kłębią. Nawet ostatnio przeglądałem książkę, w której były logiczne opisy osób z perfekcjonizmem i sytuacji z nimi związanych. Bierzesz wszystko na klatę, na podstawie własnej percepcji. Uwierz, że przeświadczenia o niezdolności zrobienia czegos innowacyjnego, innego niż co robi reszta konformistów – bardzo skutecznie oddziaływują na osobie z wysokim samokrytycyzmem oraz perfekcjonizmem, tak, że często działanie sa odkładane z miesiąca na miesiąc, a lęk i negatywne myślenie nasilane z myślą o wykonaniu celu. Piszę to na podstawie własnych obserwacji siebie samego oraz innych. Tutaj już nie myśli się ” Nie od razu Rzym zbudowano” , logika jest w dobrym stanie, ale przeświadczenia wpajane od dzieciństwa przez kilkanaście lat mają też siłę, a wręcz potęgę, by odtrącać nasz wysiłek.

          • Dobrze Cię rozumiem, ale ciężko jest to wytłumaczyć komuś, kto na przykład nigdy nie miał nerwicy ;).

          • Trudne to jest dla mnie wytrzymanie dwóch dni bez miedzi w ręce; )A może to my jesteśmy dziwni, w końcu jesteśmy w mniejszości….sama nie wiem.

          • Nie jesteśmy inni, my lepiej postrzegamy świat, bo przez pryzmat sztuki, jaką jest rękodzieło :)

    • Ania

      Ale muszę jeszcze przyznać szczerze, że czasem to mam wyrzuty sumienia. Siedzę i szydełkuję, a pokój woła o posprzątanie… :) I te karcące spojrzenia teściowej, że ja nadal szydełkuję (czytaj: lenię się), a tu jeszcze tyle pracy do zrobienia.

  • Magda

    zdarzyło mi się kilka razy usłyszeć „że też Ci się chce”, ano chce mi się, obojętnie czy jest to lepienie z masy solnej, czy też jakiekolwiek inne szeroko pojęte działania artystyczne – chce mi się, sprawia mi to radość i spełniam się dzięki temu :) ba, ludzie pukają się w czoło również jak mówię że mam zamiar uczyć się japońskiego – „a po co Ci to? przecież Ci to niepotrzebne”, nie pojmują że ja zwyczajnie chcę się go nauczyć, mam satysfakcję jak zaczynam rozróżniać i pisać znaki hiragany czy katakany :) dla niektórych moich znajomych uczenie się i robienie czegoś co w przyszłości nie obróci się w gotówkę (czyli nie ma związku z wykonywaną pracą/zawodem) jest stratą czasu.. i przykre jest to że właśnie Ci ludzie nie potrafią się niczym cieszyć, wszędzie znajdą dziurę w całym i niby mają wszystko a tak naprawdę nie mają nic..

    A co do znalezienia czasu – jak się odstawi internet i telewizor to na wszystko jest czas ;)
    pozdrawiam :)

    • Dokładnie, internet pożera mnóstwo czasu i później człowiek się zastanawia, na co go właściwie przeznacza, że tak szybko dochodzi północ.

  • No jasne, że też zdarzyło mi się to usłyszeć. Czego najbardziej inni nie rozumieją w przeznaczaniu czasu na pasje? Najlepiej ujęłaś to tymi słowami:

    „Nie pojmują jak można wydać pieniądze na materiały, wzory czy tutoriale tylko po to, by własnymi rękoma stworzyć coś pięknego, skoro wystarczy nimi wklepać kod SMS w głosowaniu na ulubioną gwiazdę talent show i zasnąć w fotelu z piwem.”

    – No właśnie, w nie pojmowaniu chodzi głównie o pieniądze, bo pasja kosztuje. Ale to nasza decyzja na co je wydajemy i co może nam to dać.

    „To nie jest nasz przykry obowiązek lub próba zabicia nadmiaru czasu, który został nam po dyscyplinarnym zwolnieniu z pracy za podkradanie cukru ze stołówki.”

    – Warto dodać, że pasja i prowadzenie bloga o niej jest doskonałym sposobem na życie, kiedy niestety zostajemy zwolnieni z pracy. Nadmiar czasu możemy poświęcić właśnie na nią, rozwinąć się, nauczyć wielu nowych umiejętności, stworzyć coś pięknego. I wtedy nikt nam nie ma prawa zarzucić stereotypowo, że jesteśmy „leniami”, nawet jak aktualnie pozostajemy bez pracy
    Pozdrawiam i życzę rozwijania pasji

  • W sumie – nie zadaję się z ludźmi bez pasji. To strata czasu.

  • Do mnie ludzie zwykle mają pretensje, bo „siedzę z dziećmi w domu” i to ich boli, bo niby mam mnóstwo czasu, ale nie widzą na co przeznaczam ten czas – na naukę (studiuję zaocznie) i właśnie na pasję, która nie ogranicza sie tylko do zrobienia tworka, ale tez do prezentacji go w taki sposób, żeby każdy chciał go mieć, na doskonaleniu swoich umiejętności :)

  • To pytanie jest w ogóle bez sensu. Jeśli ktoś coś zrobił, to logiczne, że mu się chciało. Gdyby mu się nie chcialo, to by nie zrobił.

  • Paulina

    Dotychczas nie spotkałam się z takim podejściem wśród swojej rodziny lub znajomych, ale kurcze jest sporo racji w tym artykule…

  • Kasia

    Dobrze napisane :) Ja wprost „uwielbiam” pytania typu: „chce ci się takimi pierdołami zajmować?” lub „nie jesteś za stara, żeby robić lalki?”. Niektórzy w moim otoczeniu są do bólu poważni, że chyba boją się ubarwić nieco swój świat. „Jeszcze ludzie powiedzą, że dziecinny jestem, a muszę uchodzić za Pana poważnego”. Moim zdaniem tłumienie w sobie dziecka, pozbawia nas po części radości. Ja wolę mój kolorowy świat od tego szarego, ponurego :)

    • To chyba nie jest powaga, to raczej brak wyobraźni wychodzącej poza proste tagowanie rzeczywistości, tak sądzę, więc chyba bliżej temu do zdziecinnienia, niż Tobie robiącej lalki. Zresztą, nawet ‚zdziecinnienie’ to złe słowo, dzieci przecież potrafią być i mądre, i poważne ;).

  • Thi

    Oj tak. Ale z tego wszystkiego najgorsze jest jak rodzice nie wspierają pasji. Znajomych można przeboleć, ale rodziców już ciężko. Moja matka zawsze śmiała się, kiedy pisałam opowiadania jako dziecko. Czytała je i podkreślała wszystkie błędy mówiąc „nie będziesz pisarką bo robisz byki i w ogóle śmieszne te twoje opowiadania”. No i zabiła moją pasję. Marzyłam o tym, by pisać. Teraz maluję obrazy (od dziecka też malowałam) i tego na szczęście matka nie krytykuje. Nawet zdjęcia moich obrazów udostępnia na FB. Znajomi komentują, lajkują, co dodatkowo motywuje. Od bardzo dawna nie usłyszałam „na co ci to”. Najczęściej słyszałam to niestety z ust matki, ale jej przeszło. Teraz każdy podziwia i zazdrości, bo doszłam do w miarę dobrego poziomu, choć nadal nie jestem zadowolona i widzę, że są lepsi ode mnie.

    • Wyrazy współczucia. Ja chciałam śpiewać, ale pogodziłam się, że nigdy nie będę miała TAKIEGO głosu. I zabrałam za fotografię.

      A na pisanie nigdy nie jest za późno ;).

  • Asiek Asiek

    Czytam i się uśmiecham.
    Idealnie ubrałaś w słowa, moje myśli i odczucia =}

    Ps. oczywiście, że Cię polubiłam :)

  • monimoni

    Święta prawda i jeszcze raz prawda. Ile masz pasji – tyle żyć. I jeszcze wszystko dookoła jest piękne i inspirujące. Bez inspiracji nie byłoby niczego. A więc upiększajmy i dodawajmy blasków i koloru do tej szarzyzny. Twórzmy – nawet wtedy , kiedy tylko my sami jesteśmy zachwyceni tym co wyszło z naszych rąk.

  • Łatwo jest robić głównego złego z telewizora, bo to bezpiecznie przenosi punkt ostrości z siedzących całymi godzinami przed kompem ;).

    Ja nigdy nie słyszałam „Że też ci się chce”. Jeżeli ktoś podchodził do tego, co robię z obojętnością, uprzejmym zainteresowaniem bez prawdziwego zrozumienia albo ironiczną prześmiewczością, to była to rodzina i znajomi, a co do znajomych, to najgorzej przyjmowali to mężczyźni-ścisłowcy (unikanie generalizacji stanowi po tym wszystkim prawdziwe wyzwanie). Raz się jednemu zwierzałam z niezbyt przyjemnego przebiegu procesu twórczego; to był taki klasyczny przypadek dramatu, kiedy się wydaje, że człowiek już nic nowego nie wymyśli i na moment wszystko mu się wali. Usłyszałam: „To może przestań się tym zajmować, skoro tak się męczysz?”

    :D

  • Anna Sobolewska

    Moje hobby jest jeszcze mniej praktyczne niż robienie biżuterii, bo to lalkarstwo. Moja Mama na początku sama narzekała: będziesz robić laleczki? masz pięć lat? lepiej się skup na magisterce! O ile akurat z mgr ma rację, ociągam się z nią już kolejny rok, jednak zauważyłam że jej nastawienie się zmieniło co do moich lalek, chyba jej się po prostu spodobały -np wraca z ciuchlandu z materiałem na sukienkę dla lalki. I raczej jest zadowolona że moje oszczędności wolę wydać na paczkę masy niż piwo w klubie. Zwłaszcza jak jej pokazałam, że np na Etsy są tacy szaleni ludzie którzy za takie lalki są gotowi płacić:) Generalnie jak mówię ludziom że moim hobby jest lalkarstwo to najpierw nie wiedzą o co mi chodzi, potem się dziwią że zrobienie takiej lalki jest możliwe, a czasem potem zachodzi etap pytania czy im sprzedam. Generalnie nawet jak ludzie pytają: Boże, chce ci się takimi głupotami zajmować? to czuje że sami by chcieli spróbować.

  • Kasia

    Ja to jestem przykładem, że zawsze „mogę liczyć” na rodzinę i jej „miłe” słowo :-)
    Od taty kiedyś usłyszałam, że hobby (jakiekolwiek) to bzdura i jest dla ludzi którzy mają za dużo czasu. Moja mama mówiła już nieraz, że po co robię biżuterię skoro się nie sprzedaje.
    Znajoma zaś dziwiła się, że chce mi się robić sitowia (głównie naszyjniki na szydełku z drobnymi koralikami). Stwierdziła, że zajmują dużo czasu więc nie są opłacalne.
    Mam wsparcie z każdej strony ;-))
    Tłumaczenie im, że jest to dla mnie odskocznia nie ma większego sensu więc niech myślą co chcą.

  • Julia Ziela Zielińska

    Piękny wpis! Ujęły mnie te zgrabne porównania… Czasami brakuje nam wyczucia. Jeśli ktoś nie jest wtajemniczony tego nie zrozumie. To się tyczy każdej kategorii. Nie zrozumie, ale czemu miałby nie doceniać czyjejś pracy? Cóż, to pozostanie zagadką… ;)

  • IMOMO.pl

    Świetny wpis o pasji! Moim zdaniem nie wszystkie komentarze muszą być podszyte (sic!) zazdrością. Sądzę, że niektórzy nie rozumieją pasjonatów i to, co by mogło im pomóc to otworzenie głowy na inne sposoby spędzania wolnego czasu niż TV. Jeśli jednak nie chcą otwierać głowy i nie chcą zrozumieć, to pasjonaci nie mają obowiązku się przejmować, prawda? :) [Maja]

  • Dominika Stachacka

    Świetny wpis! Ja robię biżuterię sutasz. Prawie nie sprzedaje. Jak to niektórzy widzą to już same wiecie najlepiej :) Dodam jedynie że mam jeszcze psa – moją drugą pasję, którego trzeba czesac, trenować, kochać. A ze chodzi na wystawy (pożeracz kasy i czasu) to też się niektórzy dziwią że mi się tak chce i że tyle kasy w nią pakuje ;)