Chcę robić rękodzieło

16

Qrkoko.pl - Chcę robić rękodzieło

Często jestem zasypywana masą technicznych pytań, na które lubię odpowiadać sprawdzając w ten sposób wiedzę. Jednak przy jednej z próśb brakuje mi tchu. Czas wtedy zamiera, w tle przetacza się uschnięty krzak, odgłos świerszczy przerywa niezręczną ciszę, a to wszystko na dźwięk słów:

 

– Chcę zacząć robić rękodzieło.

 

 

Czuję się jak wróżbitka, którą pytają „Czy moje życie się poprawi?”. I tak jak wtedy nie wiedziałabym czy chodzi o zdradzającego partnera, rosnące raty w banku czy lepszy wynik w Candy Crush, tak teraz nie wiem o jakim „rękodziele” mowa. Ja wyczekuję konkretów w postaci techniki lub chociaż materiałów, natomiast rozmówca czeka na uniwersalny zestaw początkującego rękodzielnika. Ciężko nam złapać nić porozumienia. Zbyt mało informacji i zbyt duży wachlarz możliwości zmusza mnie do próby jasnowidzenia.

 

RĘKODZIELNIK WRÓŻBITA

 

Zastanawiam się co to znaczy „robić rękodzieło”. Jest zbyt wiele odmiennych ścieżek do podążania by móc odpowiedzieć „idź prosto”. Jak wskazać jednoznaczny kierunek w dziedzinie, w której można zarówno robić filigranowe serwetki jak i rzeźbić meble. Co poradzić osobie, która wstała rano z myślą „będę Robić Rękodzieło”? Co przez to rozumie? Ozdoby świąteczne? Akcesoria domowe? Biżuterię?

 

Czuję na sobie zniecierpliwiony wzrok rozmówcy, więc pocieram koralikową kulę i staram się dostrzec tam przyszłą pasję świeżo upieczonego rękodzielnika. Chyba widzę tam szydełkowanie?  Jednak nie, trzeba szukać tanich materiałów, a nawet podstawowa wiedza wymaga chwili poświęcenia. To może hafty? Tylko jaki rodzaj wybrać? Krzyżykowy, koralikowy, soutache, wstążeczkowy? I co haftować? Suknie, serwetki, biżuterię, bieżniki, torebki?

– Niech Pani przestanie pocierać te koraliki i powie mi w końcu jak robić rękodzieło!

Mam coraz mniej czasu. To może szycie? Chociaż nie każdy ma tyle cierpliwości i zdolności. Mało komu chce się szyć ręcznie, a na maszynę szkoda im pieniędzy. No i trzeba opanować wykroje, overlocki, stopki, ściegi…

– Może szycie?
– Pani! Ja chcę rękodzieło robić, a nie do Projekt Ranłej majtki szyć!

Kropelka potu spada na kaboszon. Biżuteria! Tylko w jakiej technice? Metaloplastyka wymaga sporych funduszy a i na beading trzeba trochę wydać. To może składaki? Chociaż będzie narzekać, że 30 zł za narzędzia to za dużo. Więc o wire wrappingu nie mam co wspominać. Co dopiero mówić o kamieniach, szpilkach, przekładkach…

– Pani! Czy ja niewyraźnie mówię? R Ę K O D Z I E Ł O!

Przerzucając w pamięci kartami technik czuje się jakbym stawiała tarota. Spoglądając uważnie na rozmówcę staram się odczytać jego korzenie. Może prababcia lepiła w glinie?

– A modelina? Stworzy Pani z tego piękne koraliki, słodkie ozdoby i cudowne rzeźby.
– Pani! Czy my jesteśmy w przedszkolu? Ja poważna kobieta jestem!

Patrzę w przyszłość i staram się spleść jej los z frywolitką. Może będzie dziergać stringi z paniami z Koniakowa lub zajmie się koronką pętelkową? Zaglądam głęboko w szklane oczy i mam olśnienie. Lampwork lub witraże! Chociaż za drogo.. Serwetką przecieram spocone czoło i próbuję skusić Decoupagiem.

– Pani! A kto ma miejsce na te wszystkie kleje i lakiery. A to farby jeszcze trzeba. Nosz ja tak prosto chcę: rękodzieło, no!

Połączenie z makramą zostało zerwane niczym zasięg w tunelu, propozycja wyplatania z papieru lub origami rozbiła się o mur niezrozumienia, a filcowanie spotkało się jedynie z lodowatym spojrzeniem. Mój procent sprawdzalności podobnie jak moje zdrowie – spada do zera. Pytania do publiczności odbijają się echem, zgubiłam telefon do przyjaciela Macieja, więc stawiam wszystko pół na pół.

– To może na początek Pani ponawleka koraliki, a ja później zawiąże i zabezpieczę supełek?
– No w końcu Pani mówi po ludzku!

WSZYSTKO LECI DO JEDNEGO WORA

Technik rękodzielniczych jest tak wiele, że ledwie wspomniałam o tych najpopularniejszych. Każda jest złożona do tego stopnia, że można się ich uczyć przez całe życie i ciągle dowiadywać się nowych rzeczy. Każda zasługuje na szacunek i brak wiedzy o nich nie może być wymówką na wrzucanie wszystkich technik do jednego wora pod pojęciem „rękodzieło”. Idąc do biblioteki nie mówimy tylko „chcę przeczytać książkę”, bo możemy co najwyżej skończyć ze Zmierzchem.

Miłość do rękodzieła przekazała mi moja rodzina ponad dekadę temu. Babcia opowiadała mi bajki o diable, który założył się kto szybciej haftuje, a mama oddała pierwsze szydełko. Tato pokazywał jak się obrabia drewno, a dziadek pozwalał patrzeć jak się spawa. Nie było mowy o roszczeniowej postawie, aby w 5 minut dowiedzieć się wszystkiego o rękodziele. Ani tym bardziej o ignorancji, że to wszystko jedno i to samo.

Rękodzieło to nie hobby po godzinach, gdzie panie siedzą w kącie i „coś tam dłubią”, tylko miłość na całe życie. To setki technik, miliony przerobionych słupków, lata ćwiczeń i zarywane noce pt. „muszę skończyć ten projekt”. To cały Internet w małym palcu, maile wymieniane w kilku różnych językach i niejedna wypłata wydana na włóczki, kamienie, koraliki i książki tematyczne. To terapia i ucieczka od problemów. To pogłębianie wiedzy, szukanie jej nowych źródeł i własnych rozwiązań. Rękodzieło to sposób na życie.

Dlatego jeżeli dopiero zaczynasz z nim przygodę to wiedz, że tak jak nie można się go po prostu nauczyć, tak nie można go po prostu robić. Rękodzielniczka nie czyta Ci w myślach, więc zamiast zmuszać nas do zabawy w jasnowidza, wybierz najpierw swoją technikę. Dopiero potem wywróż sobie z nią świetlaną przyszłość.

Qrkoko.pl

Polub mnie na Facebooku
I nie przegap nowych wpisów

  • Kitlas

    Brak niewiedzy u ludzi to powszechny problem. Niestety wszyscy kojarzą rękodzieło z dzierganiem szalików na drutach przez babcie w bujanych fotelach. Poza tym ludzie którzy chcą się czegoś nauczyć są przytłaczani ilością technik i rozwiązań, bo mysleli ze wszystko to takie proste, łatwe i przyjemne

  • Kaszanqa

    U mnie to była panika jak mówiłam ile kosztują podstawowe materiały np. do szydełkowania to w odpowiedzi usłyszałam, że aż tak to szydełkować się jej nie chce i woli szydełkować tak zwyczajnie. I weź tu kobieto bądź mądra i zgadnij co to jest te „zwyczajne szydełkowanie”

  • Halina Patruszczak

    Ja też na początku byłam z tych co to chciały się nauczyć CAŁEGO RĘKODZIEŁA ale wzięłam się w garść i zorientowałam się w technikach wybierając tą jedną ulubioną. Powszechne postrzeganie ludzi rękodzieła jako „jednego i tego samego” to zwyczajny przejaw ignorancji, braku wiedzy i szacunku do cudzej pracy i pasji. To tak jakby powiedzieć, że wszyscy piosenkarze i muzycy to jedno i to samo, bo mają podobną dziedzinę

  • Marta Myszkusia

    Ale artykuł! Czadowy!!!! Niech każdy się dowie, że i hafcik krzyżykowy
    nie jest robiony w 5minut, tyle to czasem nie starcza na dobranie
    wszystkich kolorów mulinek:) a nad kolczykami sutaszowymi siedzi się
    czasem i tydzień…
    Każdy chce na wczoraj, za darmo a potem jeszcze
    najlepiej jak się zgodzisz na zdeptanie w blogosferze, że nie wyrabiasz
    normy jak „inne”….
    Wróżbita Maciej sam by się uśmiał-może to on
    rzucił w eter hasło rękodzieło a teraz wszyscy chcą to mieć!!!!
    Gratis!!! Chcą zabłysnąć przed koleżanką z ławki (szkolnej,
    przedblokowej czy kościelnej) że ona potrafią robić rękodzieło i
    zarabiają na tym, że łoooo ho ho…. Ale jakby je zapytać co właściwie
    robią? No to dokładnie tak, jak z tym wróżeniem…rękodzieło robią…..

    • markek

      Jakiej normy? Rękodzieło to nie jest produkcja taśmowa i wyroby chińskich rączek. Trzeba edukować ludzi czym jest rękodzieło, bo nie robiąc tego sami sobie szkodzimy

  • muha

    fajny filmik ;)

  • Koraliki Ani

    Zaciekawiłaś mnie tą bajką o diable! Musisz ją koniecznie opowiedzieć.

    • C.

      Też chętnie dowiedziałabym się o co chodzi, nie znam ani jednej bajki rękodzielniczej :) chyba, że śpiąca królewna się pod to łapie. W sumie to ukuła się krosnem :D

  • Dekupażowo

    Ja specjalizuję się w decoupagu i denerwuje mnie jak ktoś prosi o pierwsze lekcje i kręci nosem na najpotrzebniejsze kleje, farby, lakiery czy rzeczy do ozdabiania. Co ja mam to ze swojej kieszeni zasponsorować? Ani mi się widzi! Mogę pomóc w nauce i pierwszych krokach, ale nie będę użyczać swoich materiałów na cudze widzimisie

  • Monika Nikoczyk

    Jejuu jak ja nie lubię jak ktoś myśli, że wiem co robił wczoraj. Moja koleżanka ma denerwujący zwyczaj zaczynania rozmowy od „wczoraj w internecie widziałam bransoletkę, co o niej myślisz”. Skąd mam wiedzieć gdzie i jaką? Internet ro nie jedna strona!!

  • Joanna

    Pani to ma anielską cierpliwość! Ja takiego co to chce robić rękodzieło bym od razu do parteru zniosła. Niech sam sobie szuka konkretnej techniki, a później przychodzi po poradę, bo nikt nie ma aż tyle czasu aby się bawić w zgadywanki. Super artykuł. Podpisuję się rękami i nogami pod nim!

  • Karina T.

    Jak można wszystkie techniki upchać do jednego worka i jeszcze mówić, że chce się ich nauczyć? To widać, że rękodzieło jako takie nie jest dla takich amatorów. Nie jestem super utalentowana, ale szanuję swoje hobby i swój ukochany beading. Dobrze, że pani pisze o takich sprawach, bo ile można pozwalać na niedocenianie naszej pięknej pasji?!

  • Pingback: Fajny, śmieszny artykuł :) – Cool, funny article :) | Polskie Rękodzieło()

  • Na zaprzyjaźnionym forum dla ON napisałam, że wracam do starego hobby. Bardziej na poważnie, niż jak miałam naście lat. Wrzuciłam jednego „składaka” jak to nazywasz i momentalnie zażądano ode mnie podzielenia się tą wiedzą na temat czarnej magii jaką jest „zrobienie biżuterii”. Wytłumaczyłam, że to jak z mężczyzną i kobietą, robimy A + B i the end. Nie, ja coś ukrywam! mam nagrać filmik i im wytłumaczyć co i jak, i rozpocząć kursy dla nich i fokle czemu do cholery nie chce teraz już natychmiast zdradzić tej cudownej tajemnicy, którą przed nimi skrywam, bo to przecież niemożliwe, że można tak o, po prostu połączyć srebrny bigielek z kryształkiem. No po prostu nie da się, bo z pewnością zrobiłam COŚ JESZCZE… naaah…grzecznie acz stanowczo odesłałam do filmików na youtubie, bo jak można wymagać od amatora, żeby robił kursy internetowe PISANE „jak robić rękodzieło”…

    • O takiej postawie pisałam już tutaj:
      http://qrkoko.pl/naucz-mnie-tego-za-darmo/

      Nie mam nic przeciwko tutorialom i naukom, o ile odbywają się one na warunkach osoby uczącej :) Nie lubię postawy „pokaż mi, tu i teraz, bo ja chce!” :)

      • Tam było coś w guście
        – dawaj wszystko co masz w głowie
        – powietrze? bo nic nie mam
        – nie kłam, masz i podziel się z innymi!
        I tłumaczenia, że nic jeszcze nie umiem, bo dopiero zaczynam, na nic się nie zdawały ;)