Amigurumi dla początkujących – recenzja pisana pazurem

0

„Amigurumi dla początkujących” czy wydanie specjalne Mollie Potrafi rozkocha w sobie Rękodzielników?

Mam lekko wysunięty język, kiedy zawzięcie wpatruję się w zaplątane resztki włóczki. Jeszcze 10 minut temu można było nazwać to „kłębkiem”. Masa w moich dłoniach ma głęboki kolor, zakotwiczony gdzieś na pograniczu różu i czerwieni. W ręce trzymam małe metalowe szydełko. Niczym miecz wyciągam je niepewnie przed siebie. Gubię oczka, co chwilę coś pruję, nie wiem gdzie się wbić, aby z niekształtnej masy nici wyszło mi małe cudo. Siedzę na podłodze czując wyraźnie, że podniesienie się będzie niezłym wyzwaniem. Marszczę brwi, zupełnie nie obawiając się tego, że nabawię się zmarszczek. Mam teraz ważniejsze sprawy na głowie!

Mam 8 lat. Moja mama uczy mnie szydełkowania.

Maskotki może robić każdy!

Amigurumi dla początkujących - recenzja Qrkoko

Nie pamiętam dokładnie tego momentu, kiedy po raz pierwszy świadomie sięgnęłam po włóczkę, by coś z niej stworzyć. Pamiętam za to wielkie pudło motków, które moja babcia trzymała obok swojej komody. Kolorowe włóczki gubiły swoje końce w barwnej masie. Uwielbiałam zatapiać w niej dłonie. Wiele godzin spędzałam próbując je rozplątać, albo przyglądając się jak spod szydełka i drutów mojej babci wyskakiwały swetry, skarpetki i koce. Później wracałam do domu i zachwycałam się ażurowymi splotami serwetek i firanek, które moja mama potrafiła wyczarować z nici i kordonków. Ona swoje skarby trzymała za szafą, pod kaloryferem. Akurat było tam trochę miejsca, żeby wstawić piękną szkatułkę, której jej zazdroszczę po dziś dzień.

Żyjąc w blasku dwóch dziewiarskich mistrzyń, czyli mojej mamy i jej mamy, ciężko nie nabawić się kompleksów. Już jako podlotek, który zamiast podkradać babci drobne z portfela, delikatnie „częstował się” najlepszą muliną z jej szuflady, wiedziałam, że chcę być taka jak one.

Jednak jak mam im dorównać? 
Wybrałam inną drogę. Poszłam w szydełkowanie maskotek. Coś, co obie spokojnie opanowałyby podczas reklamy w telewizji, jednocześnie przygotowując swoje popisowe dania. A jednak pozwoliły mi odnaleźć mój mały, szydełkowy ogródek i bawić się w nim do woli.
Z kolorowych włóczek i nici zaczęłam kreować swój własny świat. Świat na moich zasadach. Chociaż pierwszą dziewiarską zabawkę stworzyłam już ponad dekadę temu, to wciąż zajmują one specjalne miejsce w moim sercu. Dlatego z zapartym tchem obserwuję współczesnych lalkarzy oraz bacznie przyglądam się rynkowi gazet i książek.
 
Wydanie specjalne Mollie Potrafi „Amigurumi dla początkujących” dało mi nadzieję, że w końcu na naszym rynku można wydać coś dobrze.

Co znajdziesz w środku?

Amigurumi dla początkujących - recenzja Qrkoko

Oczy latają jej na boki, kiedy uparcie naciągam na głowę czapkę. Szyję obwiązałam jej szalikiem upewniając się, że węzeł jest mocny. Chociaż zawiązałam różowy koszmarek na siłę, uśmiech nie schodzi jej z buzi. Ma okropne dłonie, a strasznie długie ręce nienaturalnie sterczą jej z korpusu. Z nogami jest jeszcze gorzej! Krzywe, niedorobione, po prostu źródło przyszłych kompleksów. Mimo to przytulam ją do siebie z całych sił, bo to pierwsza maskotka jaką zrobiłam.

Nikt mi nie pomagał, nie miałam wzoru, nawet włóczka i szydełko nie były moje!

Teraz mogę sięgnąć po gazetkę, na którą wydałam mniej niż 20 zł. Znajduję w niej miłe wprowadzenie, które twórczo mnie nastraja. Chwilę później, czyjaś pewna dłoń przeprowadza mnie po tajnikach szydełkowania. Jest prosto, łopatologicznie. Zrozumiale. Nikt na siłę nie wprowadza ozdobników, tylko po żołniersku tłumaczy czym są półsłupki, jak zrobić magic ring, po prostu jak szydełkować.
Wprowadzenie w gazecie obejmuje więcej niż podstawy, jednak nie będę zaliczać tego na minus! Wiele późniejszych projektów, które cierpliwie czekają na nas na następnych stronach potrzebuje słupków czy pęczków, aby w pełni zabłysnąć. Cieszy mnie to. Uśmiecham się do siebie, kiedy myślę o tym, że tajników szydełkowania uczyłam się zaglądając mamie przez ramię albo zerkając z nad kubka herbaty na moją babcię. 
Delikatne wprowadzenie do włóczek, przydatnik dziewiarki i wiele innych artykułów zajmuje odpowiednio dużo, czy wręcz mało miejsca. Nie mam z nim żadnych problemów, chociaż w innych wydaniach specjalnych, (o których zresztą pisałam) skutecznie zabierały miejsce ważniejszym kwestiom. Chociaż strasznie korci mnie dopisanie do każdego artykułu kilku swoich zdań, to łapię się na tym, że to przecież gazeta dla początkujących. A jako taka jest nawet przepełniona wiedzą. Nie wyczerpuje tematu, a zaostrza apetyt dla przyszłych adeptów sztuki amigurumi.

I wtedy stały się… maskotki!

Amigurumi dla początkujących - recenzja Qrkoko

W gazecie znajdziemy 30 wzorów na maskotki. Chociaż mają różne stopnie trudności to wydaje mi się, że poszczególne wzory zostały oznaczone gwiazdkami trochę na oko. Łatwiej byłoby po prostu oznaczyć je na „łatwe” i „trudne”. Nie miałam czasu przerobić każdej z nich, zauważyłam jedynie, że w delfinku na początku są jakieś nieścisłości. Jeżeli już macie za sobą więcej projektów z tego wydania to koniecznie dajcie znać w komentarzach czy z innymi wzorami jest też coś nie tak.
Niestety gdybym chciała zrobić wszystko to recenzja ukazałaby się za jakieś 3 miesiące!
To, co strasznie mnie cieszy w tym wydaniu, to pięknie dopracowane zdjęcia i zachęcające opisy. Każda maskotka ma dorzuconych kilka słów o autorze, które można łatwo potwierdzić w internecie. Tak wiele znanych mi nazwisk i pseudonimów przetoczyło się przez kartki, że poczułam się jakbym przeglądała jakąś pamiątkę szkolną, a nie gazetkę o maskotkach. Największym plusem jest to, że kiedy patrzę na zdjęcie i widzę leniwca to wiem, że to leniwiec. To zdanie zabrzmiało dziwnie? Oczywiście, że nie! W wydaniach „We love amigurumi” wiele razy pomyliłam się w osądach i bez podpisu nie zgadłabym na jakie zwierzę patrzę. 
W „Amigurumi dla początkujących” każdy schemat jest wyjaśniony po kolei. Półsłupki są półsłupkami, dokładnie oznaczono miejsca zszycia czy domontowania oczek. Dodatkowe porady, które można znaleźć na końcu magazynu wprowadzają w piękny świat maskotek. Jeżeli ktoś znajdzie czas i na spokojnie przerobi KAŻDĄ maskotkę to będzie zdecydowanie o kilka oczek wyżej niż „początkujący”.

Czy mogło być lepiej?

Amigurumi dla początkujących - recenzja Qrkoko

Egh… te paskudne zadziory! Moje pierwsze, własne szydełko kosztowało jakieś grosze. Ma źle wyprofilowaną rączkę, która mocno wbija mi się w dłoń. Praktycznie niewidoczne nierówności idealnie wyłapuje włóczka, która co chwilę o nie zaczepia. Praca z nim to jakiś koszmar. Maskotka wyszła pozaciągana, nierówna, brzydka. Niedokończone elementy wyrzuciłam do śmieci. Straciłam na chwilę serce do szydełkowania.
Podobnie jak wtedy poczułam się, kiedy wyjęłam swoje wydanie „Amigurumi dla początkujących” ze skrzynki. Po rozpakowaniu od razu zobaczyłam zniszczony grzbiet i naderwane kartki. Czy to wina pakowania czy złego transportu – nie wiem? Raczej pakowania, ponieważ koperta była nienaruszona. W komentarzach na facebooku jedna z Kurek napisała, że jej egzemplarz też był zniszczony.
Również jakość papieru zostawia wiele do życzenia. Jest tak cieniutki, że druk przebija na drugą stronę. Dość nieprzyjemnie przewraca się kartki. Cóż, cena była tak niska (jak na taką dawkę wiedzy), że jestem wstanie to wybaczyć. Czy mogło być lepiej? Zawsze może! Z kilkoma kwestiami się nie zgadzam, bo znam, w moim mniemaniu, lepsze metody na przerabianie magic ringa czy na ujmowanie oczek. Maskotki też nie zawsze pokrywają się z moimi gustami, bo sama wolę tradycyjne, japońskie amigurumi, a nie jego europejskie przystosowanie.

Jednak wciąż uważam to za dobre wydanie, które mogę polecić każdemu.

Nawet jeżeli nigdy wcześniej nie zajmowaliście się szydełkowaniem to spokojnie sobie poradzicie. Wystarczy trochę samozaparcia i ćwiczeń, aby z niekształtnego kłębka wyczarować małego dinozaura czy piękną księżniczkę. Te maskotki już są w tych kłębkach, musicie je tylko odpowiednio zapleść.

Będzie tylko lepiej!

Chociaż mamy wiosnę jest mi niesamowicie zimno. Ręce mi lekko drżą, jednak jeżeli mam być szczera to praktycznie trzęsą mi się bez przerwy. Ciężkie, słodkie ciasto, które niosę lekko uspokaja moje dłonie. Pachnie nieziemsko. Przyjechałam do domu na święta, moja mama ma urlop, ale razem z nią i tatą zawozimy trochę słodkości, o które poprosiły jej koleżanki. Kilka ciast zawozimy do pracy.
Na pocztę wchodzę tyłem, jestem przecież córką mojej mamy, a jakby tego było za mało to niosę ciasto! Ciasto! Przepustkę do wielu miejsc i wielu serc. Uwielbiam starą pocztę w mieście, w którym chodziłam do liceum. Odnowili jej przód przez co może sprawiać wrażenie nowoczesnej. Jednak serce zostało bez zmian. Czerwona cegła, pudła leżące w każdym kącie i te same, kochane twarze. Albo ja trochę urosłam, albo koleżanki mojej mamy zmalały. Kiedy ostatni raz tutaj byłam musiałam wysoko zadrzeć głowę, by spojrzeć w ich przyjazne twarze. Zostawiamy ciasta, bo otaczają nas komplementy, śmiechy i uściski. Na chwile jeszcze zaglądamy do pokoju, w którym biurko ma też moja mama. Coś ustala z koleżankami, jedna z nich swata mnie ze swoim synem. Rozglądam się po znanym wnętrzu, które pomimo upływu lat zostało takie same. Spoglądam na kalendarz, który wisi naprzeciwko wejścia. 
Na małym haku, zaraz obok kart znaczących dni wisi maskotka. Mały miś w sukience i z kokardką, który podarowałam mojej mamie bardzo, bardzo dawno temu. Może i z 8 lat?
Sama go zrobiłam, wyszła mi za duża głowa, ale i tak całość wygląda uroczo.
Uśmiecham się na ten widok. To była pierwsza maskotka, którą wyszydełkowałam ze wzoru.
Porównuję ją w myślach z tymi, które niedawno wypuściłam spod swojego szydełka. Chociaż są bardziej dopracowane, to tamten krzywy miś codzienne spogląda na moją mamę i pilnuje jej, kiedy ja nie mogę.

TL; DR

„Amigurumi dla początkujących” idealnie sprawdzi się dla maskotkowych laików. Wprowadza po kolei w coraz trudniejsze zagadnienia szydełkowych zabawek i sprawnie podnosi poziom trudności. Ma kilka potknięć, ale są to takie drobiazgi, że wypisywanie ich tutaj byłoby złośliwością. Zdecydowanie polecam!

 

 

Daj lajka jeżeli kupisz gazetkę!

 
Polub Qrkoko na facebooku, aby nie przegapić kolejnych wpisów!