Afera torebkowa

24

Jakiś czas temu Lidl zaczął oferować w swoich sklepach markowe produkty po niższych cenach. Po obrzydliwych Crocs-ach przyszedł czas na torby Wittchen. Polska oszalała.

Blogerka Disa postanowiła powiedzieć wprost o tym, że przez to straciła zaufanie do marki i czuje się w pewien sposób przez nią oszukana. Większość ludzi nie zrozumiała jej wpisu, więc na wszelki wypadek ją zlinczowali.

Qrkoko.pl - Afera torebkowa

O samym temacie media rozpisywały się już wcześniej jednak Wirtualna Polska najwyraźniej używa w redakcji Internet Explorera, bo dopiero teraz odkopali temat. Napędzili tym samym na blogerkę nową falę hejtu. Tylko czy słuszną?

O CZYM BYŁ WPIS DISY?

  • blogerka była od dekady wierna marce i broniła jej produktów nawet kiedy zauważyła znaczny spadek jakości
  • pierwsza promocja torebek w Lidlu spowodowała, że odczuła dyskomfort posiadania ich rzeczy (które kupiła w normalnej cenie sklepowej) i przez jakiś czas ich nie używała
  • z czasem zaczęła traktować produkty marki bez wcześniejszego pietyzmu i nosiła w nich np. zakupy
  • Disa przestała doceniać markę i żałowała wydanych na nią pieniędzy

I to tyle. Czy dziewczyna zasłużyła na masową nienawiść tylko dlatego, że potraktowała swoje torebki w taki sam sposób jak zrobił to Wittchen – zdegradowała jej elitarność? Czy może dlatego, że ośmieliła się o tym powiedzieć? Wszyscy ochoczo rzucili w blogerkę kamieniem za to, że włożyła do torebki ziemniaki. Tylko czy żadna z nas nigdy nie nosiła w swoich torebkach niczego innego prócz portfela i powietrza?

SPÓJNOŚĆ WIZERUNKU

Sprawdziłam co marka Wittchen ma do powiedzenia na swój temat. Ręce mi opadły przy:

Przykładamy wielką wagę do najwyższej jakości, dlatego wszystkie nasze produkty wykonywane są ręcznie, w tradycyjnej technologii „hand made”

ale nie o tym chciałam powiedzieć. Marka Wittchen określa siebie mianem ekskluzywnej, a dla tych, którzy nie wiedzą co to słowo oznacza zacytuję Słownik Języka Polskiego:

odgradzający się od ogółu, przeznaczony dla zamkniętej grupy; żądający dla siebie wyłączności; elitarny

Więc o co chodziło? O to, że wizerunek marki przestał być spójny. I to w głównej mierze zarzuca jej Disa.

Jak mianem elitarnych produktów można nazwać coś co jest dostępne w sieci dyskontów spożywczych? To tak jakby na Oxford zaczęli przyjmować każdego przygłupa i dalej twierdzili, że są elitarną szkołą. Sypnęła się budowana wokół marki otoczka wyjątkowości, którą kupowało się razem z ich produktami.

KULTURA KUPOWANIA

Większość moich ubrań pochodzi z lumpeksów lub jest ręcznie robiona. Kiedy decyduję się na coś „markowego” przede wszystkim skupiam się na jakości wykonania i tym czy cena jest do niej adekwatna. Zakup rozpoznawalnej marki jest dla mnie kwestią przypadku, a nie celem samym w sobie i nigdy nie czułam się wyjątkowa przez to, że noszę na dupie dżinsy Levis’a. Jednak są ludzie, dla których może to być ważne. Są też tacy, którzy jak Disa są wierni marce, której jakość uznali za zadowalającą i wartą ich pieniędzy. Dlatego rozumiem rozczarowanie kiedy coś co było dla nich wyznacznikiem luksusu zostało sprowadzone do poziomu gumy do żucia.

Moja opinia jest taka: Marka Wittchen może robić ze swoimi produktami co im się podoba, ale muszą wziąć pod uwagę to, że nie każdemu ich poczynania się spodobają. Próba poszerzenia grona odbiorców poprzez wrzucenie towaru po mocno zaniżonej cenie do sieci sklepów spożywczych była kiepskim posunięciem. Nie udało im się dotrzeć do nowych ludzi jak zamierzali, bo ta chmara, która się zleciała w większości kupowała torby na handel, a nie dla siebie.

Zostało to źle rozplanowane. Te torebki naprawdę były wrzucone do kosza, sprawiając, że zrównały się poziomem z warzywami czy mrożonkami. Osoby wierne od lat marce mogły czuć się oszukane. Dla nich zakup tego typu produktu był wydarzeniem. Wchodzili do butiku, w którym torebki były wyeksponowane, mogli liczyć na fachową pomoc i przede wszystkim wiedzieli za co płacą. Nagle okazało się, że przepłacali kilkaset złotych tylko za kolorowe witryny i wygodne pufy, bo torebki były warte ułamek ceny z butików.

W artykule o podróbkach napisałam:

Za każdym razem kiedy zakochuje się w ciuchu od projektanta lub markowym sprzęcie przeliczam ich cenę na moje wypłaty. Jeżeli wychodzi, że musiałabym wydać na to dwuroczną pensję to widocznie tego nie potrzebuję. Wiele z rzeczy, które nam się podoba nie są produktami pierwszej potrzeby, więc jeżeli faktycznie lądują na naszej liście must-have to wystarczy wykazać się determinacją i cierpliwością, by je zdobyć.

Dlatego jeżeli odkładałabym od jakiegoś czasu np. na profesjonalną maszynę do szycia i okazałoby się, że miesiąc po zakupie taka sama ląduje w koszu w Biedronce delikatnie mówiąc wkurzyłabym się. Po części też na siebie, ale bardziej na markę, która oszukała mnie, że ich produkt jest warty swojej ceny, tak naprawdę będąc na poziomie gratisów dodawanych do gazet.

NIE MIERZ WSZYSTKICH SWOJĄ M(I)ARKĄ

Przeglądając coraz głupsze komentarze dotyczące wpisu Disy łapię się za głowę ilu ludzi próbuje sprowadzić resztę do swojego poziomu „dają taniej to bierz i się ciesz, a nie narzekasz”.

Qrkoko.pl - Afera torebkowa

To był przypadek, że Pudelek podłapał temat i wątpię, że napisanie przez Disę krytycznego posta o Wittchen było zaplanowaną akcją mającą na celu rozpromowanie jej osoby w świecie szołbizu. Jednak lud ma wróżbiarstwo we krwi i wie lepiej co, jak i po co zostało zrobione. Mając przewagę liczebną wydaje im się jednocześnie, że mają rację.

Ludzie są różni. Ja doceniam tylko dobrej jakości marki,  w których wiem dokładnie za co płacę. Inni wolą logotypy warte moje trzy wypłaty. Kto tu jest lepszy? Ja – osoba, która nie ma markowych rzeczy poza narzędziami do rękodzieła, czy dziewczyny z branży modowej, których szafy się od takich nie domykają?

Nikt. Naprawdę. Są ludzie, którzy mierzą wartość człowieka na podstawie popularnych produktów. Są też tacy, którzy gardzą tymi otaczającymi się produktami uważanymi za luksusowe. I między nimi dryfują osoby podobne do mnie, które mają trochę oleju w głowie i dociera do nich, że nie każdy kieruje się podobnymi przekonaniami. Warto dopuścić do siebie myśl, że ludzie są różni.

Niektórzy szukają promocji i przecen, aby dostać coś z rozpoznawalnym logo, ale taniej. Inni wolą oszczędzać kilka miesięcy, móc w spokoju pójść do markowych butików i zostać obsłużonym na najwyższym poziomie. Są i ludzie tacy jak ja, którzy widząc, że coś co kosztowało z początku 120 zł na promocji można dostać za 10 zł zastanawiają się ile ta rzecz jest naprawdę warta.

PANNA NIEZROZUMIAŁA

Nie pojmuję nagonki na Disę. Dziewczyna wyraziła swoje zdanie, zażartowała, że w torebkach Wittchen nosi ziemniaki, a lud rzucił się jakby zabrała głodującemu dziecku lizaka i na odchodne zdzieliła go torebką przez łeb.

Opamiętajcie się. Tekst prawdopodobnie przeszedłby bez echa, ale ludzie sami napędzili falę nienawiści. Zobaczą, że można anonimowo kogoś obrazić i w końcu poczuć się ważnym. W pracy szef Cię gnębi? Pociśnij komuś w komentarzach, że ma czelność kupować rzeczy, na które Cię nie stać. Mąż Cię nie szanuje? To pewnie wina dziewczyn, które urodziły się w bogatszych rodzinach niż Twoja. Jak one śmiały? Wyzywacie ludzi od idiotek czy kretynów nie widząc, że sami taki poziom prezentujecie. Oczywiście tylko nieliczny ułamek potrafi swoją odmienną opinię przekazać podpisując się swoim imieniem i nazwiskiem.

Czy to wina Disy, że Wittchen w wielu oczach stracił autentyczność? Nie. Czy zarobi coś na rozgłosie jaki zapewnił jej m.in. Pudelek? Mam nadzieję. Będzie mogła kupić sobie markowy, kaszmirowy szalik i ocierać nimi łzy jakie prawdopodobnie roni nad głupotą komentujących ją ludzi.

⇓ Polub tekst⇓ Polub fanpage

Zapraszam również na nowo powstałą grupę dyskusyjną Świadomych Twórców.
Wejdź na forum i porozmawiaj z nami o Rękodziele.

 

  • Pobruszka

    Przy takim cebulowym narodzie strach cokolwiek napisać. Przecież ta dziewczyna w wywiadzie powiedziała, że na torebki odkłada pieniądze. Zresztą co to ludzi obchodzi na co je wydaje? Zarobiła czy dostała, nieważne. To ciągle jej kasa.

    • Mam wrażenie, że niektórzy lubią utyskiwać, pluć jadem i zaglądać innym do portfela dla zasady. W swojej sprawie palcem nie kiwną, ale innych zlinczują, bo tak, bo mają inaczej, wg nich lepiej, niż oni. Takie osoby są niestety niereformowalne. :/

    • Dlatego, że odważyła się powiedzieć, że na torebki zarobiła, a nie kupiła na promocji. I ma więcej niż jedną. To był wystarczający powód, aby upuścić trochę jadu.

  • Olka

    Ja to nawet nie wiedzialam czym jest to witchen dopóki nie zobaczyłam filmiku z torebkami. Jak dla mnie nie ma czym się zachwycać i nawet te 250zl to za dużo.
    Tylko kurcze nie wiem czemu ludzie tak obrażali blogerkę. to było jej zdanie i jak są stać na torebki za 25000 zł to super dla niej, mi tych pieniędzy przecież nie zabiera

    • Mało kto rozumie, że nie powinien zajmować się cudzymi pieniędzmi. Wiele razy słyszałam, że ktoś „lepiej by wydał” czyjąś wypłatę w sumie nie argumentując dlaczego rozporządza się nie swoimi rzeczami :)

  • Kamila Orzug

    Tylko mnie jedno zastanawia, dlaczego ludzie myślą, że skoro są anonimowi to mogą powiedzieć wszystko co im się podoba. Pewnie sami polecieli na te torebki, bo normalnie nie zmotywowaliby się żeby na nie odłożyć. Jak mi się coś spodoba to kupię to bez względu na markę. A Disa ma rację – Wittchen popełnił markowe samobójstwo, bo teraz nie kojarzą się z wyjątkowością, ale Lidlową taniochą i ziemniorami.

    • Lidlowa promocja będzie się na Wittchen jeszcze długo odbijać. Mieli zapaść w pamięć jako dobre torebki warte swojej ceny, a stały się obecnie synonimem obciachu.

  • Kabruczky

    Ludzie poczuli się zagrożeni, że ktoś im cofnie promocję i myślą tylko o tym „byle taniej i więcej” nie licząc się ze zdaniem innych. Nie rozumieją, że ktoś mógł lubić tą markę właśnie ze względu na jej elitarność i po prostu uważała taką przecenę za policzek wymierzony w wiernych klientów. Pewnie duża część z osób, która linczowała blogerkę nawet nie słyszała o tej marce torebek i nigdy nie była nią zainteresowana, ale jak jest okazja komuś pojechać tylko dlatego, że nie podobała jej się „promocja” to dlaczego by nie. Pierwsi do linczowania, ostatni do myślenia.

    • Jeszcze inne marki się przestraszą i nikt nie przeceni w ten sposób swoich produktów :)
      Ludzie ogólnie nie potrzebują dobrego powodu do linczu. Wystarczy byle co, najważniejsze to móc się anonimowo wyżyć.

  • Aga Ta

    abstrachując juz od DIsy i jej wpisu.. jak zobaczylam flmik z YT..to stwierdziłam,że właśnie tą akcja niby promocyjną firma Witchen strzeliła sobie w kolano.. teraz to juz naprawde obciach miec taka torebkę to primo..zadna szanująca się babka już nie kupi jej za grube pieniądze…secundo. tak mi się oczywiscie wydaje.. bo co to za szyk nosić torbe z lidla.. no ja bym w kazdym badz razie juz nie kupila…

    • Masz rację, dla mnie marka Wittchen również straciła w oczach i raczej się na nią nie zdecyduję. „Strzał w kolano” to delikatne określenie na to co sobie zrobili :)

    • Pracownia Nalewek

      Firma Wittchen od dawna produkuje słabej jakości wyroby nadrabiając to marketingiem. W 2008 roku za ponad 300 zł kupiłem portfel tej marki. Po niespełna roku zaczął się dosłownie rozłazić w szwach (mimo że nie nosiłem go w kieszeni, a w teczce czy torbie). Tak nie „zachowuje” się produkt elitarny. Z tego, co wiem, nie jest to przypadek odosobniony i marna jakość jest raczej zasadą w przypadku tej firmy. Wittchen to dla mnie przykład marketingowego szumu wokół słabych wyrobów. Dlatego być może to, co zrobiła firma, nie jest strzałem w kolano, lecz marszem na swoje miejsce – do dyskontu.

  • Małgorzata Król

    „Czy dziewczyna zasłużyła na masową nienawiść tylko dlatego, że potraktowała swoje torebki w taki sam sposób jak zrobił to Wittchen – zdegradowała jej elitarność?” – samo sedno.

  • P.

    Qrkoko- Ty się bój. Pamiętając umiejętność czytania ze zrozumieniem niektórych osób trafiających na tego bloga, przy okazji niedawnego wpisu, zaraz Ci się posypie fala hejtu, że bronisz ludziom kupować tanich torebek i jesteś głupia jak ta Disa ;p

    • maua

      Nikt nikomu nie broni kupować tanich torebek, bo coś co dla jednych jest obciachowym i szkodliwym dla marki zagraniem, dla drugiego jest „okazją”. Co nie znaczy, że daje to przyzwolenie na lincz tylko dlatego, że nie każdemu podobają się takie „promocje” i ma inne zdanie na ten temat.

    • Niczego im nie bronię, niech kupują co im się podoba. Bronię im obrzucania łajnem ludzi z odmiennym zdaniem :)
      Ostatni wpis wiele mnie nauczył, między innymi nie przejmowania się krytyką ludzi, których jedynym argumentem jest „bo tak”.

  • Joanna Jakubowska

    Polityka Wittchen świadczyć może jedynie o tym, że firma nie osiaga juz takich zyskow jakie by chciała ze wzgledu na tę wyjątkowość produktów. Współpraca z Lidlem to grube miliony, co z tego że tracą w tym momencie w oczach swoich prawdziwych klientów. W obecnych czasach coraz mniej ludzi może sobie pozwolić na zakup torebki za 700 zł, a jesli już to kupują po jednej a nie po 5. Dla firmy najwazniejszym celem jest maksymalizacja zysku, a to że sprzedaje dużo i tanio znaczyć może że firma znajduje sie juz w fazie końcowej swojego istnienia.

    • Masz rację. Myślisz, że owa promocja to było ostatnie tchnienie firmy i chęć wyciągnięcia z produktu ile się da?

  • Pomijając samą elitarność i to, że teraz torebki Wittchena są bardziej obciachowe niż elitarne… Pierwsza rzecz, która przeszła mi przez głowę, jak zobaczyłam filmik z promocji to to, że torby wyglądają jak rzucone na świebodzkim we Wrocławiu chińskie podróby za trzy dychy, zaczęłam się też zastanawiać jakiej jakości muszą być te torby, skoro nagle bez problemu są sprzedawane po takiej cenie.

    To jakby Wittchen wprost się przyznał, że wcześniejsza wysoka cena była tylko za znaczek.

    Plus, argument, że Wittchen chciał dotrzeć do wszystkich uważam za śmieszny, patrząc na filmiki wygląda to raczej jakby rzucili gdzieś z góry garść swoich boskich torebek plebsowi z tekstem „bijcie się dziwki”. Gdyby rzeczywiście chcieli dotrzeć do wszystkich, obniżyliby cenę na stałe, lub wpuściliby do wszystkich sklepów modele Wittchena , które miałyby standardowo niższą cenę i byłyby dostępne „normalnie”, w normalnej ilości i możliwe do kupienia w normalnych warunkach.

    • Myślę dokładnie tak samo :) Chętniej kupiłabym ich torebkę wydając nawet te 250-300 zł gdyby ten model został na stałe w obniżonej cenie. Nie dziwię się, że osoby, które płaciły regularną cenę od lat mocno się zdenerwowały. Kto by tak nie zrobił?
      A Wittchen zrobił tak jak napisała do Pracownia Nalewek (komentarz niżej) – pokazał wszystkim, że miejsce ich torebek jest w dyskoncie.

    • Staszek

      Jeszcze jeden aspekt. Promocja w Lidlu łączy się z reklamą w telewizji. Dla marki – jakiejkolwiek – to ważne. Blogosfera może uważać co chce, ale nadal reklama inteneretowa przy tv jest jak gminniak przy gazecie ogólnopolskiej. Jeśli chcesz robić naprawdę duże lody, musisz wejść do podstawowych kanałów reklamowych (tv, radio). Większość osób do 30 zapomina, że bardzo duża grupa klientów nie czyta blogów, nie ogłąda filmów na youtube. Ich całe to pseudozamieszanie nie obchodzi, bo nawet o nim nie wiedzą. Można powiedzieć, že Witchen ma problem podobny do tego z jakim musiał się zmagać Sokołów po ataku na blogera za jego negatywną opinie na temat tatara. Żaden.

  • wdeszczowydzien.blogspot.com

    Jak czytałam komentarze na pudelku odnośnie Disy to mi ręce opadły… jeden komentarz napędzał kolejny, jeszcze głupszy. Na 100 wpisów może jedna osoba komentująca przeczytała artykuł ze zrozumieniem lub zapoznała się z tym co faktycznie napisała Disa, a nie z wyrwanymi z kontekstu przez pudelkowego pismaka zdaniami… I jeszcze zabawny tekst, że jeśli nosi w torebce Wittchen ziemniaki to może niech ją komuś odda (!). Ciekawy blog z obiektywnymi ocenami, zostaję tu na dłużej :)

  • Z tym Lidlem nie było tak źle. Każda torebka była pakowana w oryginalną torbę. U mnie te torby były ułożone na koszyku koło kas, więc źle to nie wyglądało. Jakoś szału na mnie te taszki nie zrobiły. Chyba z zmielonej skóry były robione. Takie małe praktyczne trochę. Wyglądały jak koszyk na zakupy. Myślałam, że przynajmniej długi pasek będzie czy coś.

  • Pingback: Kim jest Twój klient i dlaczego jeszcze go nie znasz?()