8 bajek z dzieciństwa, których nie zapomnisz

0

Qrkoko.pl - 8 bajek z dzieciństwa, których nie zapomnisz

Bajki z dzieciństwa są jak pierwsza miłość. Czasami się jej wstydzisz, ale nigdy nie zapominasz.

Dziś sięgniemy pamięcią wstecz, kiedy spędzenie młodzieńczych lat przed telewizorem nie było niczym złym. Zamiast kraść, wdawać się w bójki i ryzykować własnym życiem na zewnątrz, dzięki bajkom mieliśmy to wszystko w zaciszu własnego domu. A kreskówki, którym zawdzięczaliśmy syndrom glonojada, będąc godzinami przyklejonymi do kineskopów, o dziwo nie zlansowały nam umysłów, a wręcz przeciwnie – ukształtowały je. Jednak darujemy sobie najpopularniejsze bajki obecne w naszym młodzieńczym życiu na każdym kroku do tego stopnia, że widząc je na piórnikach, plecakach i piżamkach baliśmy się spotkania z nimi w toalecie. Zamiast przyglądać się kreskówkom, gdzie sama dyskusja między walczącymi czyja forma jest tą ostateczną potrafiła trwać kilka odcinków, czy bajkom, które wmawiały nam, że podróżowanie bez opieki dorosłego, torturowanie zwierząt i zamykanie ich w magicznych kulkach uczyni z nas bohatera, spójrzmy na te mniej znane, a wcale nie gorsze dzieła animacji.

Oto moja lista niezapomnianych bajek z czasów kiedy byłam jeszcze pisklęciem
(a którą mogę odświeżyć sobie teraz – będąc już wyrośniętym Qrchuckiem)

LEŚNA RODZINA

Uwielbiałam jej piękną kreskę, która koiła moje dziecięce serce, a niesamowite kreacje czarnych charakterów przez wiele lat były inspiracją dla moich maskotek. Do dzisiaj nucę pod nosem wejściówkę „Leśnaaa rodzinaaa” chociaż słowa „stań się mały, malusieńki, jeszcze mniejszy” za bardzo wzięłam sobie do serca.


 ŁEBSKI HARRY

Jako wielka kociara, która uważa, że kot jest najlepszym przyjacielem człowieka o ile nie ma go aktualnie w dupie, uważałam tę kreskówkę za ideał. Miała w sobie wszystko co potrzeba – intrygę, humor, romans i koty. No i zmuszała chłopców do refleksji czy wszystko z nimi w porządku jeśli podkochują się w kotce.


 SUPER ŚWINKA

Ta kreskówka była kiedyś naszym trenerem osobistym udowadniając, że dziewczyna wyglądająca jak świnia również może odnieść sukces. Cudowna bajka, która wierna oddawała obraz współczesnej 13-latki – nie ma nic przeciwko latającej śwince z kosmosu, która każe jej ratować świat i zbierać perły póki dostaje darmową puderniczkę.


 WILK I ZAJĄC

To ta bajka, która zaraz po Strusiu Pędziwiatrze i Jerrym wywoływała w nas nienawiść do „pozytywnego” bohatera. Z każdym kolejnym odcinkiem liczyłam na to, że Wilk w końcu pokaże Zającowi jak wygląda rosyjska dyplomacja.


 TYGRYSIA MASKA

Więcej styczności z Tygrysią Maską miałam przy okazji grania w grę opartą na bajce, niż faktycznie oglądając samą kreskówkę. Chyba w tamtych latach widok spoconych, obściskujących się mężczyzn nie wydawał mi się zbyt interesujący. A może nie przekonywał mnie fakt, że główny bohater podczas wykonywania swojego specjalnego śmigłowego ruchu nie dławił się przez maskę własnymi wymiocinami.


 GIGI LA TROTTOLA

Kolejna bajka, która była motywacją dla wstydliwych prawiczków i antyreklamą dla producentów Viagry głosząc przesłanie „mały może więcej”. Z samej bajki pamiętam tylko tyle, że jej główny bohater był podobny do mnie – mógł przez cały odcinek być ciamajdą, a i tak zawsze na końcu wychodził obronną ręką.


LEGENDA ZORRO

To ta wersja Zorro, w której główny antagonista wygląda jak Ryszard Kalisz z wąsem, Zorro wykorzystuje nieletniego mianując go swoim pomagierem, a sama bajka odbije się na Twoim umyśle na tyle mocno, że każdą rozmowę będziesz kończyć „adijos muczaczos”.

 


KAPITAN TSUBASA

Klasyk nad klasykami zostawiłam na koniec. Oto Święty Graal typowego Seby z osiedla, który powinien zostać puszczany naszej kadrze jako film instruktażowy.  To ta bajka wypędziła wszystkie dzieci na podwórka i zapędziła je z powrotem do domu, kiedy zorientowały się, że jednak piłka nie potrafi lecieć 20 minut, nie przebija ścian i nie podpala się po silnym kopnięciu. Kreskówka tak politycznie poprawna, że pocieszała grube dzieci – „nawet jak zawsze stoisz na bramce to możesz mieć czapeczkę z daszkiem i nadal być cool”! Jeżeli nie znasz tej bajki to w oczach wielu ludzi nie możesz się określać polakiem.


Patrząc w przeszłość cieszę się, że to takie bajki mnie ukształtowały. Widząc w jaką stronę ewoluują dzisiejsze popularne kreskówki obawiam się, że swoim dzieciom wieczorynki będę musiała włączać z własnych kolekcji.

SKOMENTUJ

.