5 problemów niskich dziewczyn

53

Qrkoko.pl - 5 problemów niskich dziewczyn

Jestem niską dziewczyną. Gdzieś w czasach gimnazjum mój hormon wzrostu poszedł na urlop i do tej pory nie wrócił.

Z tego powodu spotyka mnie wiele sytuacji, które bawią tylko osoby postronne. Bo chociaż fakt, że jestem w mniejszości i rubrykę ze wzrostem w dowodzie mogłam przepisać ze szkolnej legitymacji miewa swoje zalety, to czasami widzę w swoich 160 centrymetrach wzrostu mały problem.

Qrkoko.pl - 5 problemów niskich dziewczyn

1. Nie jesteś brana na poważnie.

Możesz krzyczeć, rzucać mięsem i grozić ludziom masowym ludobójstwem, a i tak dla większości będziesz przypominać wkurzonego pingwina. Jeśli się nie malujesz to jesteś skazana na samotność, bo spokojnie mogłabyś się wmieszać w tłum przedszkolaków, a każdy Twój adorator wygląda przy Tobie jak pedofil. A gdy gustujesz w alkoholach to przyszyj sobie dowód osobisty w widocznym miejscu, bo w innym przypadku nadwyrężysz sobie mięśnie od wyciągania go z torebki przy każdych zakupach.

2. Widać każdy Twój dodatkowy kilogram.

Mając nieco ponad półtora metra trzeba liczyć się z tym, że widać każde nadprogramowe ciasteczko.  Jesteś mała? To musisz dopilnować, abyś była też drobna. Obecnie nie mam problemu z utrzymaniem właściwej wagi, ale bywały momenty kiedy łatwiej było mnie przeskoczyć niż obejść.

3. Swoje rozmiary znajdziesz tylko na dziale dziecięcym.

Poszukując odpowiedniego rozmiaru obuwia czuje się jak Indiana Jones, bo rozmiar 36 to Święty Graal wśród osób takich jak ja. W większości ubrań wyglądam jakbym podkradała je z szafy Przedmęża i dziękuje temu kto wymyślił mi wymówkę „to jest oversize”. Jeśli jesteś niska to załatw sobie u krawcowej kartę stałego klienta, bo każde spodnie, które kupisz automatycznie lądują do skrócenia. I przyzwyczaj się, że mając 23 lata na karku nadal w odzieżowych zakupach towarzyszyć Ci będzie Kubuś Puchatek i Pszczółka Maja.

4. Nie możesz do niczego dosięgnąć.

Nie wychodzę na zakupy bez Przedmęża, bo przydaje mi się, gdy trzeba coś ściągnąć z wyższej półki. Przestałam prosić o to obcych ludzi, kiedy jeden z nich pogłaskał mnie po głowie i powiedział „proszę maleństwo”. Jeżeli jesteś samotna, a Twój wzrost oszczędziłby pracy gościom od efektów specjalnych przy kręceniu nowego Hobbita to masz tylko jedno wyjście – jeżeli do czegoś nie dosięgasz to znaczy, że nie jest Ci to potrzebne do życia.

5. Przygotuj się na zdrobnienia.

Reaguję białą gorączką, gdy ktoś nazywa mnie Agatką. Jeżeli głową ledwo sięgasz ponad stół to przyszykuj się na to, że będziesz nazywana Słoneczkiem, Maleństwem czy innymi Okruszynkami przez zupełnie obce Ci osoby. Moja rada? Odwdzięczaj się tym samym. Kiedy pani w sklepie mówi mi „Twoja reszta kochanieńka”, odpowiadam jej „dziękuje Słodziutka”. W przypadku mężczyzn masz ułatwioną sprawę, bo na każde „witaj Maleństwo” możesz odpowiedzieć zupełnie tak samo. Jeśli facet odejdzie ze smutkiem to wiesz, że właśnie pozbyłaś się chama i samozwańczego ogiera.

Bycie niską dziewczyną ma swoje wady i zalety. Przez większośc Twojego życia ludziom będzie się wydawać, że skoro górują nad Toba wzrostem to mają też przewagę pod innymi względami. Zapominają jednak, że w małym ciele kryje się wielki duch, a w razie problemów to z naszej perspektywy mamy idealną pozycję do uderzenia w krocze.

⇓ Polub tekstPolub fanpage ⇓

 

  • Kinia

    Wkurzony pingwin wygrywa internet :D zgadzam się z tym, że przy nas, małych osóbkach nasi partnerzy wyglądają jak pedofile. swojemu kazałam zgolić brodę jak kiedyś na mieście wzieli go za mojego ojca…

  • Z wiekiem zmienia się perspektywa.
    30 lat, 157cm, 62kg
    1. Jak ktoś mnie zapyta o dowód przy zakupie alkoholu skaczę z radości i mam poprawiony nastrój na cały dzień. Mąż się znalazł, chociaż makijaż to u mnie odświętnie się pojawiał. Właściwie to już prędzej podejrzewają cię o niepełnoletność, jak się malujesz, niż jak tego nie robisz.
    2. I co z tego, że widać? Mąż już jest, więc „mniam, mniam, chrup, chrup…”.
    3. Kilka kg więcej i można spokojnie ubierać się na dziale dla dorosłych – przetestowałam.
    4. Natura rozwiązała za mnie ten problem – jeżeli nie mogę do czegoś dosięgnąć zrzucam to kulą. Jednak ich użytkowanie ma swoje plusy. Ewentualnie nim zdąrzę cokolwiek wykombinować znajduje się chętna do pomocy dusza – nieproszona.
    5. To określenie „kochanieńka” wiąże się ze wzrostem? Jedna sprzedawczyni z osiedlowego sklepiku do każdej klientki się tak zwracała – nie ważne czy osoba ma 140 cm czy 180 cm. Taki emocjonalny typ.

    160 cm to jeszcze nie jest tak źle, a wręcz całkiem dobry wynik.
    ps. Mogło być gorzej – moja mama ma 132 cm, a siostra 144cm. Przy 160 cm w pewnym momencie ludzie zaczynają traktować Cię bardziej poważnie – zresztą sama się z czasem przekonasz :D

  • Napoleon tez był niski ;)
    A tak w ogóle też jestem niska i nie widzę w tym żadnych problemów. Kiedyś tak dzisiaj juz nie. A zawsze mogę założyć wysokie obcasy nie wyglądając jak żyrafa :D
    Ewentualnie o za długich spodniach w większości sklepów mogłabym podyskutować bo kupić idealne spodnie nieraz graniczy w cudem. Cóż czasem pozostaje mi tylko szycie :)

    • Kupić takie spodnie, żeby pasowały w pasie i nie były za długie – marzenie. Jeszcze najlepiej, aby wytrzymały kilka prań i nie kosztowały połowy mojej wypłaty. Ale to już pobożne życzenie, nie można mieć wszystkiego :)

      • Raz w życiu kupiłam spodnie dobre na długość, świętowałam cały tydzień :) 155 cm pozdrawia :D

        • Jakby udało mi się takie znaleźć to bym pewnie z wrażenia ich nie nosiła :D

  • Bożena Jędral

    Zapomniałaś zaznaczyć typowego-inteligentnego pytania: gdzie byłaś, jak ludzie rośli? ;)

    • http://qrkoko.pl/
      Jesteś pewna, że zapomniałam? ;)

      • Bożena Jędral

        ironia w stosunku do rzeczy oczywistych

        • Ja odpowiadam na takie pytanie,że po rozum w kolejce stałam :)

  • Faktycznie widać każdy dodatkowy kilogram co jest ogromną wadą. Sama nie mam problemów z butami (rozmiar 37 więc bardzo standardowy) ale widziałam już wiele razy 36 a nawet 35 więc sklepy chyba dostrzegają problemy osób z małymi stopami. O wiele gorzej jest np. ze spodniami- każda para ma za długą nogawki.

    • Ja mam właśnie problem ze znalezieniem butów. Z 35-36 zostają najczęściej obcasy albo jakieś fikuśne adidasy.
      Spodnie staram się skracać systematycznie, ale czasami szkoda sił kiedy za ciuszek zapłaciłam 2 zł :)

  • Wkurzony pingwin powiadasz… Ja się zawsze widziałam, jako wkurzonego nietoperza (jakkolwiek by to nie wyglądało). :D

    • Co wkurza nietoperza?

      • Wszystko to, co pingwina, a w szczególności nadprogramowe ciastka, które się nie chcą równomiernie rozkładać na przykrótkich kończynach. :)

  • Ola

    nie przesadzałabym, mam 152, 46 kilo i nikt o dowód mnie nie pytał, buty kupuję w Ryłko a ciuchy w Promodzie, w KaphAl kupiłam kurtkę 32/34! Wszystko jest, trzeba poszukać.

    • magnum

      Brawo, wygrałaś życie.

      • Ola

        rozumiem twój sarkazm, ale zrozum, że wiele zależy od nastawienia. Jeśli wciąż będziemy narzekać, z pewnością staniemy się nieszczęśliwi. To tylko miałam na myśli.

        • magnum

          A wiesz, że cały wpis należy traktować z przymrużeniem oka? ;)

          • Ola

            hmmm… jak autorka ma 160 cm to może sobie i poironizować… ja tam życie wolę traktować optymistycznie, nie sarkastycznie:)

    • Pobruszka

      A zdajesz sobie sprawę z tego, że jeśli Ciebie nikt o dowód nie pyta i udało Ci się znaleźć odpowiedni rozmiar kurtki to nie znaczy, że inni tego problemu nie doświadczyli? ;)

  • odkryjodkryj.blogspot.com

    Cóż powinnyśmy zatem założć klub osób odstających od normy. Ja natomiast mam 180 cm i numer buta 42/43, co sprawia podobne problemy jak w Twoim przypadku, część spodni jest zdecydowanie za krótka, a kupienie obuwia innego niż sportowe – graniczy z cudem!

    • Propozycja jest taka: podrzuć mi tak z 10 cm i obie będziemy zadowolone :)

  • Jestem tylko 2,5 cm wyższa od ciebie, choć wyglądam na niższą bo przez kochane podręczniki jestem wykrzywiona. Najgorsze co mnie spotkało przez mój wzrost? Kolega z Wosu mało mi nie wybił szkła w okularach, bo się okazało przy ladzie szkolnego sklepiku, że jego łokcie w pewnym momencie znajdują się na wysokości moich oczu, Dodam, że mimo dość donośnego głosu chłopcy wyżsi ode mnie z 20 i więcej cm nie słyszą mnie…. No i zawsze muszę uważać, aby nie dostać z łokcia w twarz. Szczęśliwie zdrobnienia mnie omijają, bo odkąd skończyłam 8/9 lat w sklepie do mnie każdy mówi „per pani”. No i z ubraniami też niezbyt, bo ma się kilka kilogramów więcej, więc trzeba kupić większe spodnie i je skracać…. Tylko buty mam w (prawie) ludzkim rozmiarze-38/39. Gorzej jest za to, że moje niskie ciało dźwiga dużą głowę i jeśli zrzucę zbędne kilogramy, będzie to dziwnie wyglądało-niska dziewczyna z dużą głową.

    • Podbijanie oczu łokciami znam z autopsji. Do tego w liceum dochodziło „przyjacielskie” podrzucanie na szafki i chowanie plecaków na wysokie półki. Takie tam, dziecięce zabawy.

      • Ja luksusu podrzucania na szafki nie mam. Ale jak trzeba włączyć ten przeklęty rzutnik lub ściągnąć z szafki wrzuconą książkę, to zawsze znajdzie się jakiś uczynny.

  • Ja mam 160 cm, ciągle nie wyglądam na swój wiek a stara jestem, spodnie skracam, ale to wszystko jest nic… mój mąż ma 167 cm i idąc razem ulicą z trójką dzieci wzbudzamy nie lada oburzenie niektórych ludzi myślących o nas jak o parze nieodpowiedzialnych małolatów….
    najgorszy komentarz usłyszałam będąc w pierwszej ciąży.Miałam 24 lata byłam po ślubie! i usłyszałam jak starszy pan mijając mnie w sklepie powiedział do żony chyba: mogła się nie puszczać na dyskotece, to by brzucha nie miała…od tamtej pory miałam ochotę chodzić z dowodem osobistym przyklejonym do czoła:(

    • :))) niezła jazda, weź to teraz za atut, nawet jak Cię w kasie o dowód poproszą.

      • Atut, owszem, jeżeli chodzi o błahe sprawy, jednak nie kiedy ktoś w taki sposób mnie obraża:( Teraz, po dziewięciu latach od tej sytuacji, jeżeli znowu ktoś by tak o mnie powiedział z całą pewnością usłyszałby ostrą odpowiedż, bez względu na to ile miałby lat;)

  • Lucyna

    A ja, mimo calych 158 cm wzrostu, nie narzekam. Charyzme jakas chyba mam ;-)

  • zmrokova

    160 cm to jeszcze nie jest niski człowiek. Pamiętam dobrze określenie w starym dowodzie: wzrost średni. A więc trzymam się tej wersji ;). Niewiele punktów mnie dotyczy, a już najmniej zdrobnienia. Dodam tylko jeszcze coś do tych plusów bycia niższym i drobniejszym: wchodzisz ostatnia na koncert, a stoisz pod sceną, bo MAŁY człowiek zawsze się wszędzie wciśnie XD (to tak z autopsji).

  • ewanka

    no a ja dodatkowo mam 35 numer buta ;-/ aktualnie moja córka 11letnia ma taki rozmiar. Mam nadzieję że poda się na ojca który ma 180 cm ;-)

  • Bea

    Bo małe jest piękne, a duże to się ewentualnie może przydać ;)

    • Np. do wieszania firanek

  • Niki

    Jako, że mam 160 cm wzrostu jak Ty i rozmiar butów 36-37 to mogłabym ten tekst przepisać jako własne odczucia i nie zmieniłabym w nim ani słowa. Zwłaszcza jeśli chodzi o punkt pierwszy – lat 20, dają mi max. 15… A jak na kogoś krzyczę to ten osobnik się do mnie uśmiecha czule, że taka malutka a taka agresywna. Niekiedy szału idzie dostać, ale wtedy Luby mnie przytula i czuję się przy nim taki milutko, malutko i kobieco, że aż złość przechodzi :)

    • Zdecydowanie tak :) Z moimi atakami złości też tylko Przedmąż daje radę.

  • Marysia

    Ja się pogodziłam z moim wzrostem to mój przyjaciel :D Pomocny

  • Alice in TARDIS

    Ja mam 149cm i podpisuję się całkowicie pod każdym punktem. Choć pierwszy lekko się zmodyfikował, gdy mój chłopak dowiedział się, że wściekły pingwin umie gryźć ;) poza tym śmieje się sam z siebie, że wygląda jakby zaprowadzał mnie do szkoły ;)

  • Autumna

    Cieszcie się, jak was mylą z nieletnimi. Ubrana byłam raz w długi wełniany płaszcz i welurowy kapelusik, wszystko w odcieniach rudobrązowych. No i dziewczyna w tramwaju wzięła mnie – widząc tylko z tyłu – za wysuszoną staruszkę i chciała ustąpić miejsca.

  • No to ja całe 165, ale czasami jest ten plus, że jak idę do supermarketu to przemili mężczyźni zdejmują mi towar z wyższych półek ;-)

    • Kiedyś ja zdjęłam dziecku soczek i nikt nie zauważył, że stanęłam na palcach!

  • to prawda! ja mam 150 cm wzrostu i tez czesto niejestem brana na powaznie a zwlaszcza w jakichs urzedach wszyscy wala mi na Ty! jak bylam u okulisty po skierowanie na prawo jazdy to Pani spytala ile masz lat? dopiero jak zobaczyla moj dowod zwrocila sie do mnie per Pani i to jest chyba jedyna wada w tej calej sytuacji, reszte uznaje za zalety :) aha jeszcze doroslych butów nie moge znaleźć na nr 35

    • oj tak! Kiedyś rozważałam zakup butów przez internet, ale po pierwszej przesyłce, w które były niewygodne koszmarki, które cisnęły po bokach odwidziało mi się :) Teraz jak uda mi się znaleźć jakiekolwiek buty, które będą pasować i wyglądać normalnie rozważam zakup kilku par na raz :)

  • LunaMendax

    Niska nie jestem – 170 cm – ale jeśli chodzi o buty… Podpisuję się obiema rękami! Też mam 36 (a czasami to i 35 włożę) i zdarzało mi się szukać butów na dziale dziecięcym (sportowych, czy traperków). A że lubię szpilki, to nie jden raz zdażyło mi się płakać rzewnymi łzami, wychodząc ze sklepu,

    • Znalezienie ładnych, wygodnych i nie za drogich szpilek z mojego punktu widzenia jest niemożliwe :D Dlatego co roku kupuję po kilka par trampek i czeszek na bazarze i śmigam w nich, aż mi dosłownie spadną z nogi :) Przez mój wzrost i fakt, że nie dosięgam do podłogi kiedy siedzę, ciągle mam przełamane podeszwy :(

  • Dominika Sz.

    163 wzrostu, lat 20 – pozdrawiam, wcale nie uważam się za małą, wyglądam na lat 15 a nigdy nie poprosili mnie o dowód jak kupowałam alkohol – żyć nie umierać :P

    • Mnie ostatnio też nie prosili. CHAMSTWO! :D

  • Joanna Musiolowska

    uuuu….. 153 cm mam wpisane w dowodzie ale do śmierci będę utrzymywać że jest to 153,5. Rozmiar buta 36,5 – zazwyczaj nie mogę znaleźć :( jeszcze gorzej jest z ciuchami, bo 36 w biuście za małe, ale 38 jest już niedopasowane, tzn za długie w talii, za szerokie plecy, rękawy…. skracanie spodni to pikuś przy dopasowywaniu bluzek. żakiet? tylko szyty na miarę. moja mama która też jest niska mówiła że w czasach jej młodości część odzieży np. płaszcze kupowało się na wzrost i tęgość…

    • Z podobnych powodów zaczęłam uczyć się szyć :) Żeby zakupy odzieżowe nie były już męczarnią. Teraz jestem na etapie skracania i zwężania spodni, które udało mi się upolować w lumpeksie :)

  • ” I przyzwyczaj się, że mając 23 lata na
    karku nadal w odzieżowych zakupach towarzyszyć Ci będzie Kubuś Puchatek i
    Pszczółka Maja.” Agato, przyzwyczaj się, że mając 50 na karku te bajkowe postacie nadal będą Ci towarzyszyć przy tychże zakupach.
    Poza tym nie narzekaj. Masz całkiem dużą stopę. Spróbuj znaleźć ładne, modne i wygodne buty w rozmiarze 35. I nie chodzi mi o buty w dziale dziecięcym. ;>

    W dziale odzieżowym natomiast, na hasło – to pani sobie podwinie rękawy, mam naprawdę ochotę podwinąć rękawy i komuś przyłożyć. Grrrr!
    To napisałam ja – całe 155 cm doskonałości. :p

    • Czasami muszę szukać czegoś w rozmiarze 35, więc mniej więcej wiem o Twoim bólu. Moje standardowe 36 ostatnio mnie nawet cieszy :D

  • Magdalena Perkowska

    Taak… ja mam 180 cm wzrostu i, uwierz mi, też nie jest kolorowo. Wzrost ciągnie za soba rozmiar buta – naprawdę ciężko jest dostać DAMSKIE 42! Co poza tym? Zbyt krótkie rekawy i nogawki -koszmar zakupów. Ale w sklepie sięgnę każdej półki :)
    Każdy wzrost ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne (jak mawia mój mąż). Ciebie, Agato, widziałam osobiście i uwierz mi, że naprawdę nie jesteś niska. Jesteś średniego wzrostu ;)